Lifestyle

Zatrucie tlenkiem węgla, czyli życie warte 50 zł

Poranek zaczął się od spraw wybitnie prozaicznych, czyli od pięciu kanapek. Trzy z nich muszą być na słono (jedna z serem, jedna z szynką, trzecia z pasztetem), dwie zaś na słodko. Obie z dżemem. Do tego herbata, bo kawę lubię wypić dopiero po śniadaniu. Obowiązkowo czasopismo, by przeczytać choć z trzy akapity. Włączam też radio, bo lubię posłuchać wiadomości. I tu kończy się proza.

Słucham bowiem o kolejnym tragicznym przypadku, który zdarzył się w zupełnie nieznanej mi miejscowości. Nie byłbym w stanie nawet wskazać jej na mapie. Tym razem nie jest to wypadek samochodowy ani zabójstwo. Ofiary są dwie, o ile dobrze dosłyszałem, bo w tym czasie radio zaczęło charczeć. Co się stało? Jak zginęły? Kto jest winny ich śmierci?

Zatruły się tlenkiem węgla.

Zatrucie tlenkiem węgla, czyli inaczej zaczadzenie, jest najczęściej spotykanym zatruciem gazowym. Tlenek węgla jest bezbarwny, bezwonny i nie sposób go wyczuć. Zabija bezboleśnie. Osoby zaczadzone umierają najczęściej we śnie, po prostu się nie budząc. Czad łatwo przenika przez błonę płuc do krwi, wiąże się z hemoglobiną, co czyni ją niezdatną do transportowania tlenu do tkanek. Rocznie zabija w Polsce kilkadziesiąt osób, zaś kilka tysięcy jest podtruwanych.

Jak powstaje tlenek węgla?

Tlenek węgla jest efektem niepełnego spalania paliw, np. węgla lub gazu. Powstaje wtedy, gdy w trakcie spalania ograniczony jest dopływ tlenu. Jak zakrada się do naszych mieszkań?

Zacznijmy od okien. Obecnie korzysta się niemal wyłącznie ze szczelnych, nowoczesnych, które nie wieją w zimie chłodem. W mieszkaniu jest cieplutko. Problem w tym, że budownictwo z wielkiej płyty, najpopularniejsze w Polsce, posiada wentylację grawitacyjną. Zostało zaprojektowane tak, aby okna były nieszczelne. To właśnie nimi dostaje się do mieszkania powietrze, które następnie wywiewane jest kratkami wentylacyjnymi. Jeśli okna będą szczelne, to skąd powietrze ma dopłynąć do wnętrza? Pół biedy z naszym oddychaniem. Gorzej, jeśli weźmiemy pod uwagę spalanie gazu. Tego w kuchence gazowej oraz w piecyku podgrzewającym CWU. Co się stanie, gdy powietrza będzie zbyt mało? Tak, powstanie tlenek węgla.

Teraz kominki i piece. Najprostszymi modelami sterujemy za pomocą dolnej zasuwy, która określa ilość powietrza dostającego się do paleniska. Czym mniejsza, tym paliwo spala się wolnej, a my oszczędzamy na opale. Wady? Możliwość powstawania tlenku węgla.

Zatrucie tlenkiem węgla może skończyć się śmiercią, jednak zagraża nam też w inny sposób. Długotrwała ekspozycja na czad może osłabić naszą pamięć, funkcje poznawcze, wpłynąć na układ krążenia, czyli wywołać nieodwracalne zmiany w naszym ciele. W lżejszych przypadkach może być powodem rozdrażnienia, utraty łaknienia, bezsenności i uczucia zmęczenia. Choć liczba kilku tysięcy podtrutych osób jest gigantyczna, skala negatywnego działania tlenku węgla jest zapewne znacznie większa. Dlaczego? Wiele osób, najzwyczajniej w świecie, nie zdaje sobie z tego sprawy.

Toruń, 2015

Gdy wprowadziliśmy się z Bonobo (moją kobietą) do mieszkania ogrzewanego gazem, zakupiliśmy czujnik czadu jeszcze tego samego dnia. Było to dla nas z jakiegoś powodu oczywiste. Dzięki niemu spaliśmy spokojnie i nigdy nie musieliśmy się zastanawiać, czy spędzając romantyczny wieczór przy kominku nie trujemy się czadem. Czujnik miał możliwość podglądu najwyższego odnotowanego stężenia, więc mogliśmy sprawdzić, czy w nocy lub w czasie naszej nieobecności nie zawitał w mieszkaniu nieszczęsny tlenek. Nigdy nie wskazał nawet tej najmniejszej wartości, która w żaden sposób nie zagroziłaby nam przez kilkanaście godzin, nie wspominając o dawce śmiertelnej. Byliśmy bezpieczni.

Nie mogę się przez to nadziwić informacjom, że gdzieś tam w Polsce doszło do śmiertelnego zatrucia. Najtańszy czujnik czadu kosztuje ok. pięćdziesiąt złotych. Nasz kosztował 150 zł. Życie warte jest odrobinę więcej.

  • KrasnaLove Myśli

    Masz zupełną rację z tym tlenkiem węgla, ale niestety mentalności ludzi nie zmienisz, bo zamiast zainwestować w najtańszy czujnik za 50 zł, to wolą wydać pieniądze na coś innego, a gdy dochodzi do tragedii to niestety jest już za późno na cokolwiek.

    • Szymon | pomensku

      To aż 3 paczki fajek! 🙂

  • Sama prawda. W bloku, w którym mieszkam, jeszcze nie tak dawno temu były piece (kaflowe). Rozmawiałem z sąsiadami, którzy kiedyś już jedną nogą stali na tamtym świecie, sąsiad cudem się ocknął i zadzwonił do syna, mówić nie był w stanie. Ten przyjechał wraz z pogotowiem – odratowali ich z konkretnego zaczadzenia.
    I druga historia, nie tak dawno znajomy mi opowiadał, że zaczęła mu wyć czujka dymowa. Sąsiedzi tak napalili w piecu, że czujka tego nie wytrzymała i zaczęła wyć na pełen regulator…

    • Szymon | pomensku

      Właśnie, bo mówi się tylko o śmiertelnych zatruciach. O tych „prawie że”, niestety mniej. O podtruciach, które nieodwracalnie zmieniają nam mózg – także. Nie wszyscy nawet zdają sobie sprawę, że są podtruwani. Mój znajomy trafił kiedyś do szpitala z objawami amnezji i okazało się, że od dłuższego czasu wciągał czad.