Testy

W jakich sytuacjach przydał mi się scyzoryk Victorinox Huntsman? Pełna lista zastosowań

W moim miejskim zestawie EDC przez wiele lat nosiłem multitool. Miesiąc temu zastąpiłem go scyzorykiem, który jest o połowę lżejszy. Rozpocząłem wówczas test, który miał na celu odpowiedzieć na pytanie: w jakich sytuacjach będzie przydatny?

Idea tego eksperymentu była prosta i polegała na noszeniu scyzoryka cały czas przy sobie oraz zapisywaniu użyć. Nie szukałem dla niego specjalnych zastosowań, bo wiadomo, że znalazłoby się ich wiele. Miałem raczej nadzieję, że okazje same na mnie spłyną, a ja zostanę wybawiony przez niewielkie czerwone narzędzie mieszczące się w kieszeni. Sam byłem ciekawy, w jakich sytuacjach go użyję. Moim kompanem był scyzoryk Victorinox Huntsman, o którym już wspominałem na blogu. Jakie przygody przeżyliśmy przez pierwszy wspólny miesiąc i – najważniejsze – czy postawiłbym mu piwo?

Duże ostrze

Bez noża nie ruszam się z domu. Choć doskonale nadaje się do napadania staruszek lub grożenia dzieciakom na placu zabaw, częściej używam go do rozpakowywania paczek, cięcia plastikowych blistrów czy rozcinania worków z ekogroszkiem. Obieram nim też ziemniaki i wykonuję mnóstwo innych czynności, których opisywanie byłoby równie nudne. Nóż jak nóż, a a nuż nóż się przyda.

Użyłem do:
– rozpakowywania ekogroszku,
– cięcia plastikowych blistrów,
– obierania ziemniaków i warzyw,
– napadania sta…

Małe ostrze

Zachodziłem w głowę po co mi małe ostrze, skoro mam już duże. Jak ten Victorinox to wymyślił, a przede wszystkim po co. Znacznie ciekawszym rozwiązaniem wydawał mi się pilnik do paznokci, jak w modelu Sportsman, mimo iż nigdy w życiu nie używałem pilnika do paznokci. Okazało się jednak, że małe ostrze jest bardzo sympatyczne (ale jak Tadeusz Sznuk, a nie atrament). Używam go w roli małego, precyzyjnego skalpela i gdybym kiedyś zapragnął zobaczyć co kotek ma w brzuszku, skojarzyłbym fakty.

Użyłem do:
– otwierania listów,
– rozpakowywania kartonów z karmą dla kota,
– obierania cytryny i pomarańczy
– wymiany paska od zegarka

Otwieracz do puszek + mały śrubokręt płaski

Mówię Wam, jakie to jest dobre! I nie chodzi mi o otwieracz do puszek, bo otworzyłem tylko jedną (tak, jeszcze produkują te bez dzyndzla!), ale śrubokręt na końcu jest mega. O ile jeszcze w dzisiejszych czasach mówi się, że coś jest mega. W każdym razie, mały płaski śrubokręt, wbrew swojemu życiowemu przeznaczeniu, doskonale radzi sobie z krzyżakami.

Użyłem do:
– dokręcenia drzwiczek od szafki,
– dokręcenia klamek od szafek,
– otworzenia puszki bez zawleczki,
– otworzenia puszki, w której urwała się zawleczka,
– rozpięcia zszywek do papieru

Otwieracz do kapsli + duży śrubokręt płaski + ściągacz do izolacji

Bo, proszę ja Ciebie Panie Kolego, ten śrubokręt blokuje się w dwóch pozycjach. W kącie 180 i 90 stopni. Służy to, Panie Kolego, temu, by móc przyłożyć większą siłę do odkręcenia śruby.

[krakus mode on] W życiu nie wypowiedziałbym powyższych zdań. Nie przyłożyłbym większej siły do narzędzia, które kosztowało miliony monet, aby odkręcić jakąś tam śrubkę. Prędzej, nie wiem, wygryzłbym materiał wokół niej i wyjął ją zębami. A poza tym ten zwrot, „panie kolego”, nie podoba mi się. [krakus mode off]

Użyłem do:
– regulacji obrotów gaźnika w motocyklu,
– wyłamania wycieraczki samochodowej, której nie dało się zdjąć z godnością,
– wyjęcia kilku gwoździ z desek (ściągacz do kabli daje radę)
– otworzenia butelek piwa.

Piła do drewna

Sam nie wiem po co mi w scyzoryku piła do drewna. Nie wiem też po co mi piła do drewna o długości kilku centymetrów. Ale wiecie co? Działa! Jak będę chciał sobie zrobić dzidkę na ognisko albo taktyczny defensywno-zaczepny kij z kupą, z pewnością mi się przyda.

Użyłem do:
– raz deseczkę przeciachałem na próbę. Ale dzidki czekają.

Nożyczki

I teraz przechodzimy do najważniejszego elementu. Nożyczki w scyzoryku to w pracach biurowych nieocenione urządzenie. Są ostre, bardzo wygodne i uwielbiam z nich korzystać. Odcinanie niteczek nigdy nie było tak przyjemne. Najczęściej używam ich do rozpakowywania przypraw dodawanych do zupek chińskich.

ALE!

Nie przesadzałbym z tymi zachwytami nad nożyczkami Victorinoxa. Są dobre, ale daleko im do ideału opisywanego w niezliczonych recenzenckich peanach. Wielu użytkowników twierdzi, że obcina nimi paznokcie. Moje nożyczki zablokowały się po próbie obcięcia jednego paznokcia. Czasem blokują się także przy podczas cięcia czegoś twardszego i wyraźnie wówczas trą o siebie. Być może to wina mojego egzemplarza, ale tej plamy na honorze vickowych nożyczek nawet Hajzer nie wywabi.

Użyłem do:
– cięcia kartek,
– pakowania prezentu,
– cięcia nitek podczas szycia,
– rozpakowywania plastikowych blistrów,
– rozcinania przypraw i opakowań w kuchni,
– otwierania przypraw w zupkach chińskich (#najważniejsze)
– cięcia taśmy klejącej,
– odcinania metek od nowych ubrań.

Szydło/rozwiertak

Po tym urządzeniu nie spodziewałem się fajerwerków, wszak nawet nie potrafię używać szydła. Jakież było jednak moje zaskoczenie, gdy pojąłem, że ten szpikulec doskonale drąży dziury w drewnie, skórze i plastiku. Zrobiłem sobie dziurkę w pasku, bo wchodzę na redukcję i już niebawem mi się przyda. Bo dam radę i się przyda, nie? Nie?

Ponadto odkryłem, że tym sprytnym szpikulcem mogę z łatwością naprawiać zabawki moich kotów. Niewdzięczne sierściuchy co rusz urywają sznurki z wędek i zabawek, a później patrzą na mnie tym oskarżycielskim wzrokiem. Biorę więc szydło, przebijam myszkę lub piłkę i przewlekam sznurek. I tak ad mortem defaecatam.

Hak wielofunkcyjny

Wiecie do czego jest ten hak? Nigdy nie zgadniecie. Do noszenia paczek. Dawniej nie pakowało się ich w karton owinięty streczem i taśmą pakową. Zawiązywano je sznurkiem jutowym cienkim jak szanse na godziwe traktowanie przedsiębiorców w Polsce. Hak miał służyć temu, by wygodnie te paczki nosić. Ja w ten sposób noszę paczki z karmą i żwirkiem dla kotów.

Użyłem do:
– noszenia paczek zabezpieczonych cienką plastikową taśmą,
– otwierania ściśle przylegającego zamknięcia kartonowego opakowania, do którego nie sposób władować palucha.
– naciągania sprężyn.

Korkociąg

Szwajcarski scyzoryk nieodzownie kojarzy mi się z korkociągiem. Mógłbym nie mieć noża, ale korkociąg musi być. Znacie te wszystkie żenujące sytuacje, gdy rozkręca się impreza, ktoś przychodzi z winem i okazuje się, że jedyny w domu korkociąg gdzieś wsiąkł? To zdarza się ZAWSZE. Postanowiłem tego uniknąć. Czekam na pierwszą okazję.

Użyłem do:
– rozwiązywania supła na sznurówce,
– wyjęcia kołka rozporowego ze ściany,
– nie, okazja jeszcze nie nadeszła.

Szpilka

Moja szpilka pożogi, która już na początku przygody z Huntsmanem napsuła mi krwi, zdążyła się zrehabilitować. Przeczyściłem nią dyszę od spryskiwaczy, przywróciłem do życia zaschnięty klej w tubce i wyczyściłem nią sitko maszynki do mięsa. Najważniejszym zastosowaniem szpilki jest zaś… czyszczenie szczelin scyzoryka.

Użyłem do:
– przetkania dyszy od spryskiwaczy,
– przywrócenia do życia zaschniętego kleju w tubce,
– wyczyszczenia sitka od maszynki do mięsa,
– czyszczenia szczelin scyzoryka,
– po cholerę piszę jeszcze raz to samo, o czym przeczytaliście 10 sekund temu?

Podsumowanie

Po miesiącu użytkowania Victorinoxa Huntsmana mogę ocenić go bardzo pozytywnie. Nie pojawiły się żadne luzy, uszczerbki ani wygięcia. To kawał porządnego skurczybyka i widzę to zwłaszcza wtedy, gdy porównuję z podróbkami (i to niekoniecznie tanimi!). O ile łatwo dostać tanie i dobre multitoole oraz inne narzędzia, to nie ma tańszej alternatywy dla Victorinoxów. Przynajmniej ja nie znam.

Nie będę powtarzał frazesów, że gdy o nim zapomnę, to czuję się jak bez ręki. Nie zmienia to jednak faktu, że lubię go mieć przy sobie i przydaje mi się każdego dnia. Często nie chodzi o to, że bym sobie bez niego nie poradził. Zszedłbym po prostu do piwnicy po śrubokręt lub poszperałbym w szafce, by znaleźć korkociąg, nożyczki lub otwieracz do puszek. W scyzoryku najfajniejsze jest jednak to, że cały czas mam go pod ręką. Nie muszę nigdzie iść ani niczego szukać.

Ale czy postawiłbym mu piwo? Nie.

Lubię go tak bardzo, że dałbym mu dwa piwa. I to całkiem dobre

  • Zaskakująco często go używasz… Może kwestia trybu życia 😉 U mnie zimę lekko letarguje, za to od wiosny do jesieni ma częstsze zastosowanie:)

    • Szymon | pomensku

      Bardziej chęci sprawdzenia, bo do multitoola mam zaufanie, a scyzoryk musiał sobie je wypracować 🙂 Swoją drogą mogłem zapisywać też sytuacje, w których mnie zawiódł, bo np. podczas wymiany strun mi się nie przydał. No i też czekam na wiosnę, w tym roku planuję częściej pojawiać się w lasach, nad jeziorem, w górach i innych ciekawych okolicznościach przyrody 😉