Lifestyle

Uczęstotliwienie oblogowania, czyli krótko o planach na 2018 rok

Wiecie, co mnie bardzo bawi? Nieuzasadniona i przesadna powaga. Kiedyś oglądałem filmik, na którym gość rzeźbił drewnianą łyżkę. I byłoby to nudne jak ramówka Polsatu, gdyby nie te pełne powagi komentarze w stylu: „a teraz przystępujemy do wydrążania komory zupnej”. Uwielbiam ten typ absurdalnego humoru.

I chciałbym, by mój blog taki był. Postanowiłem, że będę chybko lawirował pomiędzy powagą, absurdem, a całkowitą głupotą. Z przewagą tej ostatniej. Na co dzień zajmuję się pisaniem poważnych artykułów dla poważnych ludzi, dlatego blog będzie dla mnie odskocznią, w której wprowadzę delikatny swąd luzu i nutę dekadencji. Czymkolwiek dekadencja jest.

Przejdźmy jednak do konkretów, bo nie po to tutaj Was zebrałem. Zanim wjedzie bigos i ciastki posłuchajcie, jakie są moje plany na rok 2018.

Największą zmianą jest to, że zamierzam pisać. Rok 2017 celowo sobie odpuściłem, by nieco okrzepnąć, nabrać rozpędu, a przede wszystkim wreszcie dowiedzieć się którędy do kibla. Teraz moje azymuty wyznaczone są jasno, buty zasznurowane bez supłów, a nawet jeśli je zgubię, to pójdę boso. Pójdę boso. Pójdę boso. Pójdę Bo. So.

Druga zmiana zaś zaskoczy nawet mnie, bo wjedzie na blog moda męska. Tak, moda męska. Ale nie zamierzam przebierać się w łaszki, gdyż wymagałoby to ode mnie podniesienia się z kanapy, a tego to ja zdecydowanie nie lubię. Poza tym gdyby porównać moją poświąteczną formę do literatury pięknej, byłaby książkami Katarzyny Michalak. Zajmę się więc klasyczną modą męską i podpowiem Wam jak nie wyglądać niczym wieczny gimnazjalista, podpity wujek, kościółkowy elegancik lub prężnie rozwijający się nieproducent lucerny. Skłonił mnie do tego znajomy, który wiedząc o tym, że piszę do męskiego czasopisma, spytał mnie gdzie może kupić na wesele złote lakierki. Bo by mu do kamizelki pasowały. Wtedy odgryzłem sobie z bezsilności jedną rękę. Drugą piszę teraz ten tekst.

Zanim jednak zbiję z desek i zeszłorocznych postanowień ambonę, z której będę naparzał połajankami, sam stanę w pierwszym szeregu przedstawicieli typowej polskiej męskiej bylejakości. Postanowiłem bowiem poddać się zmianie wizerunku i pozbyć wreszcie wszystkich smutnych powyciąganych t-shirtów, poprzecieranych dżinsów i innych stylistycznych koszmarków. Mam 25 lat, czas wytrzeć mleko spod nosa i zacząć wyglądać jak Patrick Jane w Ściganym Mentaliście. Świat na to czeka.

Trzecia rzecz. Każdy mężczyzna jest ma w sobie coś z dziecka, dlatego rozpoczynam serię spełniania zapomnianych, często bardzo starych marzeń. Także tych dziecięcych. I pokażę Wam dlaczego nie powinniśmy się tego wstydzić. Zaczynamy w przyszłym tygodniu.

Czwartą zmianą jest delikatna przebudowa bloga, aby był jeszcze bardziej, a przynajmniej choć odrobinę męski. Nie zdradzę jednak szczegółów, bo najpierw muszę je sam rozrysować na serwetce i skonsultować z moim alter ego, czyli Sobą Sprzed Wypicia Porannej Kawy. To wyjątkowo bezpośredni, niecierpliwy i oschły skurczybyk, ale potrafi powiedzieć co jest pięć i wybić z głowy głupie pomysły np. strzelanie do czytelników bloga (wiem, wiem – blogu) laserami.

Pojawią się także recenzje, testy i innego rodzaju nudne artykuły, które dla strawności postaram się okrasić jakąś słoninką.

Pozostańcie nastrojeni i przygotujcie się na fajerwerki i kapiszony. Jesteście wszak czytelnikami bloga Pomensku. Czytelnicy żadnego innego bloga na świecie nie mogą tego o sobie powiedzieć. Zastanówcie się nad tym.

A jakie są Twoje plany na 2018 rok?

  • Powodzenia w realizacji nastrojonych planów 😉
    Moje plany?
    Jeszcze nie zostały kupione.
    Ale nie dam im długo po kupnie leżeć w lodówce 😛

    • Szymon | pomensku

      Ja po świętach mam uraz do lodówki, nie zbliżam się do niej 😛