• Lifestyle

    Jak rozpoznać internetowego szarlatana 2.0? 8 wskazówek

    Pisałem ostatnio dla klienta artykuł o książkach na temat zdrowego stylu życia. Myślałem, że skoro jest ich tak dużo, to będzie to prostą i przyjemną przebieżką. Spacerkiem porannym. Okazało się jednak, że wpłynąłem na suchego przestwór oceanu. Oceanu głupoty. Zaparzyłem kawę. W takich sytuacjach, gdy grunt osuwa się spod nóg, należy zacząć od kawy. Mieląc brązowe ziarenka czułem się tak, jakbym mielił wszystkie swoje nadzieje na to, że uda mi się znaleźć przyjemne książki o zdrowym stylu życia, które nie będą nasycone głupotą jak szynka solanką. Przeglądałem kolejne propozycje w nadziei, że uda mi się znaleźć choć pięć, ale szybko zdałem sobie sprawę, że – cytując klasyka – czym dalej…

  • Lifestyle

    Pochwal się swoją chorobą, czyli problem pana Czesława

    Jakiś czasem temu miałem przyjemność poznać Czesława Beera, osiemdziesięcioletniego jogina. Po warsztatach z jogi poszliśmy na raut, na którym porównywaliśmy jakość wyrobów nalewkowych. Pan Czesław w tym czasie wycinał na konsekwentnie nienastrojonej gitarze i raczył nas zakazanymi piosenkami. Bawiłem się jak nigdy. Jest jednak rzecz, która zapadła mi w pamięć jeszcze mocniej niż sowizdrzalskie teksty piosenek p. Czesława. Chodzi o jego podejście do chorób. Urzekł mnie mówiąc, że nie jest w stanie zamienić ze swoimi rówieśnikami ani słowa. – Oni non stop gadają o swoich chorobach! Gdy temat własnych dolegliwości się wyczerpie, gadają o chorobach bliskich – żalił się współbiesiadnikom pan Czesław. Przebij to Licytowanie na choroby to wręcz sport.…

  • Trening

    Mężczyzna na jodze

    Jeszcze rok temu myślałem, że joga to siedzenie po turecku i mruczenie. Gdy słyszałem, że ktoś ćwiczy jogę, wpadałem w zadumę. Jak to ćwiczy jogę?! Udoskonala pozycję kwiatu lotosu? Medytuje na czas? Progresuje w mruczeniu? Z ignorancji wyprowadziła mnie pierwsza wizyta na siłowni. W klubie, do którego uczęszczamy z Bonobo (gwoli wyjaśnień – moją kobietą), są zajęcia z jogi. Bonobo od razu je pokochała. Dzięki temu wiem, że joga to prawdziwy diabeł. Między moim siłownianym zagajnikiem, czyli strefą ciężarów, a królestwem Bonobo – salą fitness – jest okno. Widzę więc wszystko, co tam robią. Pozycje, które przyjmuje się w jodze, są sprzeczne z anatomią człowieka. Przynajmniej z moją anatomią. Ci…

  • Lifestyle

    Zatrucie tlenkiem węgla, czyli życie warte 50 zł

    Poranek zaczął się od spraw wybitnie prozaicznych, czyli od pięciu kanapek. Trzy z nich muszą być na słono (jedna z serem, jedna z szynką, trzecia z pasztetem), dwie zaś na słodko. Obie z dżemem. Do tego herbata, bo kawę lubię wypić dopiero po śniadaniu. Obowiązkowo czasopismo, by przeczytać choć z trzy akapity. Włączam też radio, bo lubię posłuchać wiadomości. I tu kończy się proza. Słucham bowiem o kolejnym tragicznym przypadku, który zdarzył się w zupełnie nieznanej mi miejscowości. Nie byłbym w stanie nawet wskazać jej na mapie. Tym razem nie jest to wypadek samochodowy ani zabójstwo. Ofiary są dwie, o ile dobrze dosłyszałem, bo w tym czasie radio zaczęło charczeć.…

  • Lifestyle

    Kto rano wstaje… – to mi nic nie daje

    Męskie czasopismo. Strony kolorowe, font duży i modny, a oni – uśmiechnięci. Są już po porannym treningu, kąpieli, zakupach, jedzą zdrowy posiłek, a w kuchni jest słonecznie. Świeże warzywa są prosto z targu, byli tam przed chwilą. Kawa pachnie. Na dobrą sprawę mogliby już iść spać, tyle już dziś zrobili. I może by poszli, gdyby nie fakt, że jest siódma rano. Wspomnienie Pamiętam siebie w liceum. Było to ładnych kilka lat temu, miałem szkołę oddaloną o 3 minuty (piechotą) oraz brązową bluzę, którą teraz używam jako legowisko dla kota. W sensie – kot używa. Choć szkoła była blisko, spóźniałem się zawsze. Nie pamiętam jakie towarzyszyło mi wtedy uczucie oraz jak…