• Testy

    Pasy TRX z Biedronki – menska recenzja

    Gdybym wierzył w reklamy, mógłbym być z siebie dumny. Mam pasy TRX, czyli niezbędnik prawdziwego twardziela. Choć na podjeździe nie stoi czołg, z którego mogłyby dumnie dyndać, a mojego torsu nie opina koszulka ze wzorem taktycznym Navy SEALs, czułbym się jak Tommy Lee Jones. Wiadomo gdzie. Trochę nawet kupuję ten marketingowy bełkot. Za każdym razem, gdy robię pompki na TRX-ach, nucę sobie hymn USA. Co prawda zerkam w lustro i mimo wszystko widzę siebie, a nie mocno dociętego żołnierza, ale naparzam ku czci pompy i waskularyzacji aż miło. Niestety, pełni obiecywanego męstwa nie udaje mi się z TRX-ów wykrzesać. I takim Ci ja mocarz, że kiedy Amerykanom wystarczy do osiągnięcia…

  • Cave

    Domowy pokój fitness #0: Zamysł

    Gdy słyszę o domowej siłowni, mam jasną wizję. Wyobrażam sobie odrobinę nazbyt wilgotną piwnicę i rurę kanalizacyjną fi110 w tle, przytroczoną uroczo do trójnika 67º. Widzę ławeczkę, sztangę i plakaty z Arnoldem Schwarzeneggerem. Na parapecie stoi fikus. W rogu wisi duży worek bokserski. Krążą legendy, że ktoś kiedyś z niego korzystał. Aby domowa siłownia mogła się ukonstytuować, konieczny jest szczególny zasób ćwiczeń, zgodny z niepisanym kodeksem każdej szanującej się kuźni im. Spejsona. Podział jest jasny: 50% ćwiczeń to klatka, 40% biceps (koniecznie na modlitewniku!) i 10% kaptury. Taki plan ma oczywiście swoje fizjologiczne uzasadnienie i uwzględnia dbałość o najważniejsze w ciele człowieka mięśnie. Jego szczególną zaletą jest minimalizacja utraty siły…