• Lifestyle

    Tak trzeba żyć

    Ostatnio byłem w Toruniu i przechadzając się po starówce, wdychając piernikowość aromatów, przypomniałem sobie o pewnej studenckiej historii. A zaczęła się ona od tego, że byłem głodny. Czyli dzień jak co dzień. W głodzie człowiek podejmuje dziwne decyzje. Kiedyś kupiłem na głodniaka bezglutenową pizzę, bezalkoholowe piwo, koszulę z krótkim rękawem i męski krem do stóp. Albo herbatę o smaku pomidorowym. Wydawało mi się, że będzie doskonała. Była tak samo okropna jak herbata o smaku muffinek, którą również kupiłem w porywie głodu. Ba, na głodniaka zapisałem się też na studia. To nie były najlepsze decyzje w życiu, ale nawet nie umywały się do tej, którą podjąłem pewnego dżdżystego dnia w Toruniu. Przechadzałem…

  • Lifestyle

    Jakie jest Twoje ulubione miasto?

    Często się irytuję. Szczególnie denerwują mnie drobnostki, które są efektem chamstwa, cwaniactwa lub braku szacunku do innych. Staram się być opanowanym i spokojnym człowiekiem, dostrzegając jak najwięcej plusów. I to się sprawdza. Ale w wielu sytuacjach znajdzie się choć jeden minus, który jest w stanie przekreślić wszystko. Tym niezgrabnym i nazbyt ogólnikowym wstępem przechodzę do części zasadniczej tego tekstu. Uwielbiam Toruń. To miasto słynące z pierników i heheszków wywołanych faktem ogólnie znanym. Jestem wobec Torunia bezkrytyczny. Do tego stopnia, że za zaletę uważam bliskie sąsiedztwo Bydgoszczy (skądinąd zwanej w Toruniu – Brzydgoszczą, Bydłoszczą lub – uwaga, mój faworyt – Tyfusowem). Uwielbiam Toruń za Krajinę Piva, za piekarnię na Bydgoskim Przedmieściu…