• Lifestyle

    Jak szybciej zwiedzać miasto?

    Zawsze byłem niecierpliwy. W pewnym okresie, gdzieś w okolicy ósmego roku życia, włączył mi się tryb biegania. Gdy mama prosiła mnie o zakup koperku na obiad, to biegłem. Nie potrafiłem iść spokojnie. Biegiem sunąłem także m.in. na pocztę, po chleb (krzeszowicki, wiadomo) oraz na trzepak. Tylko po słodycze nie biegałem. Po słodycze zapierdzielałem szpagatami. To moje zniecierpliwienie doskwiera mi i dziś. Zwłaszcza podczas zwiedzania miast. Mógłbym, rzecz jasna, jeździć autobusami, ale to zupełnie nie w moim stylu. Po pierwsze, to nie lubię jeździć od punktu do punktu. Największą radość sprawia mi przemierzanie uliczek, osiedli i dzielnic, gdzie każda ławeczka i każde drzewo kryje jakąś historię. Drzewa w moich Krzeszowicach np.…

  • Lifestyle

    Pamiętasz swój ostatni raz?

    Hopka znajdowała się w pobliskim lesie i krążyło na jej temat wiele mitów. Na skok decydowali się nieliczni. Zbudowano ją na końcu stromego zjazdu, a pomiędzy nią i zeskokiem był głęboki rów. Mówiono, że jeden rowerzysta do niego wpadł i się połamał. I umarł – każdy dodawał w myślach, choć to nieprawda. Ja do specjalnie odważnych nie należałem nigdy. Nie przepadam za bólem – nie zaprosił bym na wesele, pieniędzy bym nie pożyczył. W dzieciństwie zdecydowanie bardziej odpowiadała mi jazda od punktu do punktu wraz z kumplem. Spędzaliśmy na rowerach całe dnie. Wystarczyło rzucić punkt lokalizacyjny, np. pałac i po kilku minutach meldowaliśmy się u celu. Byliśmy królami dwóch kółek,…