• Lifestyle

    Jak mam odczarować niedzielę?

    Nienawidzę niedziel. Męczą mnie bardziej niż trening nóg i sprawiają, że nawet Choco Bonsy nie wchodzą. To najgorsza doba w tygodniu. Dwadzieścia cztery godziny totalnego zblazowania. Już tłumaczę dlaczego. Jest parno. Każda niedziela jest parna, duszna i nieznośnie cicha. Jeszcze wczoraj Twój sąsiad do późnego wieczora rżnął stare meble na opał, kierowcy tirów rozjeżdżali Ci przed blokiem asfalt oraz duszę, a Ty sam kosiłeś trawę. I to nie dlatego, że była zbyt długa. Mężczyźni koszą trawę wtedy, gdy pokłócą się z żoną. W niedzielę wszystko mija. Gwar ustaje i do uszu przebija się tylko rytmiczne dudnienie tłuczenia schabu. Ale to nie dźwięk (a raczej brak dźwięku) sprawia, że niedziela staje…

  • Lifestyle

    Jestem ambasadorem przeciętności

    Social media to taka duża strzykawka z grubą igłą, wycelowana prosto w Twój poślad. Wbija się niepostrzeżenie, acz boleśnie. Podskórnie aplikuje Ci motywacyjny bełkot oraz roztwór sukcesu w najrozmaitszych stężeniach i dawkach. Warto być samcem alfa, duszą towarzystwa i człowiekiem tak dobrym, jak dobry jest chleb z podwójną szyneczką. Najlepszym w całej wsi. Rywalizacja to bardzo męska cecha. Spójrzcie tylko na męskie czasopisma. Poradniki o tym, jak rozwinąć najlepiej zdefiniowany mięsień nadgrzebieniowy wylewają się z nich jak szambo po dobrym weselu. Musisz także mieć zgrabniejszą żonę, lepszą pozycję zawodową, szybszy samochód oraz siusiać nieco dalej niż twój kolega z pracy. Przeczytajcie zresztą pierwszy lepszy artykuł o jakiejś znanej osobie. Dowiecie…