• Trening

    6 modnych bzdur, przez które nie chudniesz

    „Odchudzanie” to takie słowo, którego brzmienie wywołuje w wielu osobach dreszcze. Jest tajemnicze, nieco mistyczne i pachnie jarmużem. Wokół odchudzania wykwitło także wiele modnych bzdur, które skłaniają zdesperowanych do różnych dziwnych poczynań. Dziś rozprawę się z kilkoma szkodliwymi przekonaniami. 1. Diety cud działają. Wiem, bo koleżanka mówiła Dieta south beach, dieta paleo, dieta Dukana, dieta kapuściana – nana nana nana. Lubimy gotowce. Czym bardziej pogmatwane zasady oraz tajemniczo brzmiąca nazwa, tym lepiej. Szczególnym rodzajem są tzw. diety cud, które dają tyleż duże, co niepoparte żadnymi badaniami nadzieje. „Jedz wyłącznie brukiew i popijaj to sokiem z rzeżuchy, a schudniesz. Koleżanka schudła pisiont kilo”! Problem w tym, że często nie rozumiemy diet…

  • Lifestyle

    Jak szybciej zwiedzać miasto?

    Zawsze byłem niecierpliwy. W pewnym okresie, gdzieś w okolicy ósmego roku życia, włączył mi się tryb biegania. Gdy mama prosiła mnie o zakup koperku na obiad, to biegłem. Nie potrafiłem iść spokojnie. Biegiem sunąłem także m.in. na pocztę, po chleb (krzeszowicki, wiadomo) oraz na trzepak. Tylko po słodycze nie biegałem. Po słodycze zapierdzielałem szpagatami. To moje zniecierpliwienie doskwiera mi i dziś. Zwłaszcza podczas zwiedzania miast. Mógłbym, rzecz jasna, jeździć autobusami, ale to zupełnie nie w moim stylu. Po pierwsze, to nie lubię jeździć od punktu do punktu. Największą radość sprawia mi przemierzanie uliczek, osiedli i dzielnic, gdzie każda ławeczka i każde drzewo kryje jakąś historię. Drzewa w moich Krzeszowicach np.…

  • Trening

    Jak zniechęcić się do ćwiczeń – poradnik

    Kawa stoi na stole, kotom dałem żreć, więc czas porozmawiać o czymś bardzo ważnym. Bo o ile motywacja do ćwiczeń jest bardzo łatwa, a poradników w Internecie jest prawdopodobniej więcej niż ludzi, to o demotywację trzeba się postarać. I ja Wam powiem, jak to zrobić. Zdaję sobie sprawę z tego, że ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza siłowe, są fajne. Rozkoszne jak utytłany watą cukrową mops. I myśl o tym, by nie iść na siłownię, wyraźnie kuje w podbrzusze. Ja to wiem. Sam nie wyobrażam sobie opuścić treningu i na myśl o kolejnym ciągle przebieram nóżkami. Wyobrażam sobie te wszystkie sztangi i obciążenia, którymi będę wnet wrzucał, uprzednio wdziewając pstrokaty, nieco nazbyt obcisły…