Trening

Jak zostać siłownianym bucem w kilku prostych krokach? – menski poradnik

Wchodzisz dynamicznie i pewnie. Nóżki do zewnątrz, klata do przodu i powietrze cały czas w płucach. Barki wysoko. Twój dres szeleści. Tytuł największego buca w siłowni nie przychodzi sam, nie wisi na drzewie. Musisz iść i walczyć. Przeszkód jest wiele, ale wierzę, że Ci się uda. Rób co mówię, a będzie dobrze.

1. Nie witasz się z gąską

Wjeżdżasz do szatni. Żadne tan dzień dobry państwu, nie jesteś Tadeuszem Sznukiem. Ci, którzy mają mniejsze bicki to leszcze. Ci, którzy mają większe – sterydziarze. Rzuć im tylko pogardliwe spojrzenie numer 5 z katalogu Remiza i gotowe. Witasz się tylko z tymi, którzy mają ręcznik z Witoldem Pileckim.

2. Torba na stół

A konkretnie na ławkę. Siłownia to nie kapliczka, nie przychodzi się tam siedzieć. Ławka niech posłuży Ci jako podstawka pod torbę. Pamiętaj, by wziąć jak największą, taką podróżną. Musisz przecież gdzieś trzymać wszystkie skarpetki i ręczniki z ubiegłego miesiąca, nie?

3. Obierz cel

Teraz najtrudniejsze. Musisz wyjść z szatni. Zanim to jednak zrobisz, weź miareczkę przedtreningówki, kreatyny i BCAA. Nie zapomnij rozsypać prochu i rozlać trochę wody. Po wyjściu z szatni czeka Cię przejście przez strefę cardio. Opanuj obrzydzenie, przymknij nawet oczy jeśli jesteś wrażliwy i idź do celu.

4. Zrzuć to

Jesteś już przy ławeczce płaskiej. Mógłbyś zacząć wyciskanie sztangi, ale ktoś uczynił Ci afront i pozakładał na nią przed chwilą jakieś talerze. Zdejmij je, załóż dwie piątki i zrób z 15 powtórzeń. Nie musisz się rozgrzewać, wystarczy Ci wymachiwanie łapami w drodze z szatni.

5. Krzycz

Masz już opracowany swój plemienny okrzyk? Nie? To wymyśl! Niech będzie to coś w stylu „ciuch, ciuch”, „łop, łop, łop” lub „iyyyiyy, iyyyiij”. Krzycz jak najgłośniej, by nikt przypadkiem nie pomyślał, że ćwiczysz zbyt lekko. Przy ostatnim powtórzeniu musisz rzucić ciężarem, inaczej dwa tygodnie treningów psu w dupę. Robiąc np. ściąganie drążka do karku musisz podciągnąć stos obciążenia jak najwyżej, a potem puścić go swobodnie na dół. Tak wymyślono to ćwiczenie.

6. Odpocznij

Zmęczony po serii? Świetnie, jak boli to rośnie. Odpocznij kilkanaście minut przed kolejnym ćwiczeniem. Usiądź na ławce prostej i weź do ręki telefon, może pojawiły się nowe promocje na suple. Bez obaw, nikomu nie będziesz przeszkadzać.

6. Zostaw kropelkę męskości

Krew, pot i łzy to Twoje drugie, trzecie (ale nie z bierzmowania, bo ksiądz nie pozwolił) oraz czwarte imię. Pokaż tym crossfitowcom w leginsach, że mięśnie biorą się tylko z ciężkich przysiadów na strzykawce i z wyciskania clena sztangi. Pozostaw krople Twojego sukcesu na skajowym obiciu zagłówka, by stanowiły drogowskaz dla innych. Niech chłoną… a chuj tam z tymi porównaniami. Spociłeś się to trudno. Wsiąknie.

7. Czerp to co najważniejsze

W życiu człowieka pojawia się wiele przeszkód. Urszula, na ten przykład, nie wiedziała czego wciąż jej brak. Ty wiesz. Brakuje Ci ciężaru dwudziestki. Zdejmij ją temu gościowi z ławeczki obok, bo i tak pewnie jej nie potrzebuje. Nie zapomnij go o tym nie poinformować, niech ćwiczy lateralizację-niespodziankę.

8. Powal ją

Wokół siebie spotkasz pewnie wiele kobiet, ale pod żadnym pozorem nie używaj wobec nich tego określenia. Doskonale przecież wiesz, że zwrot „kobieta” jeszcze kilkaset lat temu był zwrotem obraźliwym. Mów o nich: „łanie”, „fruzie” lub po prostu „dupy”. I jak któraś z łań zapędzi się w Twój rejon, załóż na sztangę dwa razy więcej niż potrafisz unieść. Ty zrobisz klatę, asekurujący Cię kolega plecy, a fruzia zrozumie co jest pięć i będzie wiedzieć kto tu jest smalcem alfa.

9. Zjedz banana

Po każdym treningu należy zjeść banana. Szczególnie ważne są włókna znajdujące się pod skórką, których nienawidziłeś w dzieciństwie, bowiem po dostarczeniu ich do organizmu zmienią się w włókna mięśniowe. Tak to działa. Skórkę, jak zawsze, pozostaw na parapecie. Znika, więc komuś się do czegoś przydaje, nie? Po co wyrzucać.

10. Idź do baru

Pani z recepcji uwielbia Twoje historie, które opowiadasz je podczas spożywania masodajnego białeczka. Opowiedz jej o sobotniej imprezie, na której wlałeś w siebie litr wódki i o remoncie sworznia w Audi. Będzie zachwycona. A, nie zapomnij nieco ponabijać się z tego chudego gościa, który robi przysiady. Ha, przysiady, rozumisz to?! Przecież nóg i tak w dresie nie widać! I nie przejmuj się tym, że znowu nie dała Ci numeru. Tylko się z Tobą droczy. Następnym razem, jak opowiesz jej o zeszłorocznym wyjeździe do Hurghady będzie Twoja. Fruźki to lubią.

  • Agnieszka Koklicka

    hahaha, świetny tekst! 😀

  • 😀 😀 😀 w sumie to nie wiem czy gratulować oka i pióra czy współczuć towarzyszy zbrodni? 😉