Lifestyle

Jak rozpoznać internetowego szarlatana 2.0? 8 wskazówek

Pisałem ostatnio dla klienta artykuł o książkach na temat zdrowego stylu życia. Myślałem, że skoro jest ich tak dużo, to będzie to prostą i przyjemną przebieżką. Spacerkiem porannym. Okazało się jednak, że wpłynąłem na suchego przestwór oceanu. Oceanu głupoty.

Zaparzyłem kawę. W takich sytuacjach, gdy grunt osuwa się spod nóg, należy zacząć od kawy. Mieląc brązowe ziarenka czułem się tak, jakbym mielił wszystkie swoje nadzieje na to, że uda mi się znaleźć przyjemne książki o zdrowym stylu życia, które nie będą nasycone głupotą jak szynka solanką. Przeglądałem kolejne propozycje w nadziei, że uda mi się znaleźć choć pięć, ale szybko zdałem sobie sprawę, że – cytując klasyka – czym dalej w las, tym większe drzewa.

Mówiąc zupełnie poważnie, większość tych książek to dzieła szarlatanów, którzy z mniejszą lub większą premedytacją wciskają kit. Kit, który może być bardzo szkodliwy i skończyć się przykrymi konsekwencjami zdrowotnymi lub w najlepszym przypadku finansowymi.

Kim jest szarlatan 2.0?

Szarlatan 2.0, to osoba która powie Ci jak schudnąć 15 kg w tydzień, wyleczy raka za pomocą witaminy C oraz pomoże Ci zwalczyć depresję, mimo iż nie zna nawet jej definicji. To ktoś, kto uzurpuje sobie prawo do udzielania porad na temat zdrowia, choć nie ma do tego jakichkolwiek kompetencji, a wiedzę czerpie z mitycznych „własnych doświadczeń i obserwacji”. Nawet, jeśli te, w sposób oczywisty, kłócą się z przepastną wiedzą naukową. Szarlatan może być trenerem personalnym po weekendowym kursie, przedsiębiorcą chcącym opchnąć Ci produkt (najczęściej suplement diety), blogerem, nawróconym lekarzem, młodom madkom lub celebrytką specjalizującą się we wszystkim. Czyli internetowy szarlatan może być każdym.

Wskazówki, które pomogą Ci zidentyfikować szarlatana 2.0

1. Brak odniesień do publikacji naukowych

U szarlatana nie znajdziesz żadnych naukowych podstaw głoszonych przez niego tez. Czasem będzie się odwoływał do jakichś badań, jednak najczęściej niezwiązanych z tematem, błędnie zrozumianych lub przeprowadzonych przez „amerykańskich naukowców”, którzy listę filadelfijską widzieli jedynie na studiach.

2. Dowody anegdotyczne

Żadne badania nie są zresztą szarlatanowi potrzebne. Ma bowiem dowody, które potwierdzają działanie jego patentu. Dowody anegdotyczne. Powie Ci, że jedząc szczaw, wyleczył hemoroidy, jego wujek schudł dwajścia kilo, a sąsiadowi ocieliła się krowa. Rzuca przykładami z rękawa, a wszelkie pozytywy, jakie wydarzyły się od czasu stosowania odkrywczej metody, są tejże metody zasługą. Dzieciom przeszła alergia, sąsiadka wreszcie nie kradnie katalogów z Biedronki, a żona częściej się uśmiecha.

Problem z dowodami anegdotycznymi jest taki, że wiele osób naprawdę w nie wierzy i ciężko polemizować bez awantur. Najczęściej opierają się one na efekcie placebo, autosugestii, pośrednim związku proponowanej przez szarlatana metody lub po prostu przypadku. Trzeba jednak pamiętać o jednak ważnej rzeczy: korelacja to nie przyczynowość! Przykład: korelacja pomiędzy spożyciem żółtego sera w USA a przypadkami śmierci wynikającej z zaplątania się w pościel wynosi… 0,947091. Przypadek?

3. Silna społeczność

Cechą internetowych szarlatanów jest to, że bardzo szybko zyskują szerokie grono fanów. Często są to osoby zdesperowane, naiwne, zawiedzione tradycyjnymi metodami leczniczymi lub po prostu osoby szukające łatwych dróg do trudnych celów. Tworzą one swego rodzaju sekty ze swoim guru, a ich zbiorowe oko oświecenia z łatwością lawiruje pomiędzy brutalnymi, przyziemnymi faktami. Tygodniową głodówkę będą kontynuować nawet wtedy, gdy zemdleją kilka razy dziennie a w połowie „kuracji” wypadną im włosy. Usłyszą, że pozytywny skutek świadczy o oczyszczaniu się organizmu z toksyn. Obawiając się zaś niebezpieczeństwa szczepionek wpadną w sidła antyszczepionkowców, którzy wypiorą im mózg. Sekty szarlatanów są bardzo silne, a jeśli spróbujesz je tknąć – zakrzyczą Cię na śmierć.

4. Odniesienia do wierzeń oraz emocji

W czym tkwi sukces ruchów antyszczepionkowych? W miłości i trosce. Każda matka chce przecież dla dziecka jak najlepiej. Owszem, szczepionki mogą być niebezpieczne. Tak samo jak niebezpieczne jest jedzenie lub powietrze (pozdrawiam Kraków!). Ale nikt nie wpadnie na to, by przestać oddychać. Łatwiej nie szczepić.

Odniesienia do „starych chińskich metod”, przesądów, obaw oraz zbiorowych paranoi jest bardzo łatwym i skutecznym zagraniem szarlatanów. Wykorzystują naiwność i niewiedzę, często podsuwając mimochodem… link do cudownego produktu.

5. Brak możliwości zadawania pytań

Jak poradzić sobie z trudnymi pytaniami? Zabronić je zadawać. Po co mierzyć się z nauką i logiką, które mogłyby zachwiać wątłymi teoriami? Częstą zagrywką szarlatanów jest zbywanie pytań, nawet tych najbardziej oczywistych i słusznych. Można odeprzeć je przecież zarzutem o hejt, szukaniem spisku lub próbą zdeprymowania rozmówcy ad personam. Korzystają z tego choćby popularni kołczowie, obiecując Ci helikopter oraz wystawne życie, choć sami prowadzą je tylko dzięki pieniądzom z kursów, w których uczą jak te pieniądze zdobyć. I tak się powoli żyje na tej wsi…

6. Ckliwa historia

Od pucybuta do milionera, kopciuszek znajdujący księcia, brzydkie kaczątko przeradzające się w pięknego łabędzia, amerykański sen – to nas rusza. Lubimy spektakularne przemiany i cudowne wyzdrowienia. Już sukces Instagrama uczy nas, że lubimy podpatrywać życie, które sami chcielibyśmy prowadzić. Internetowi szarlatani często mają za sobą ckliwą historię, ukazującą ich w dobrym świetle. Chętniej uwierzymy trenerowi personalnemu, który był gnębiony w dzieciństwie, a dziś spija sukces przez słomkę na Malediwach. Zaufamy matce, która zrezygnowała z glutenu i jej dziecko z celiakią czuje się dziś lepiej. Metoda „zobacz, jestem taka sama jak Ty!” to bardzo silny wabik, ale w żaden sposób nie musi wiązać się z kompetencjami.

7. Powie Ci to, co chcesz usłyszeć

Chcesz schudnąć? Żaden problem! Męczysz się całe życie z trądzikiem? Zwalczysz go jednym kremem! Tradycyjna medycyna nie zna leku na Twoją dolegliwość? Zastosuj terapię nanografitem za 15 tys. złotych!

Szarlatan zna rozwiązanie każdego problemu. Wystarczy, że mu zapłacisz. Terapia ma najczęściej skomplikowaną trudną nazwę, zawiera cząsteczki cudownego związku i kosztuje krocie. Ale „działa”!

8. Węszy spisek

Szarlatan boi się wszystkiego i zrobi co w jego mocy, by strach zaszczepić w Tobie. Szczepionki są spiskiem koncernów farmaceutycznych, otyłość spiskiem producentów przetworzonej żywności, a Twoja depresja spiskiem Beaty. Spiskują naukowcy, rządzący i cykliści. Spisków z zasady nie da się zweryfikować, bowiem są spiskami, więc argumentu można używać do woli. Bo kto szarlatanowi zabroni?

A Wy? Co dodalibyście do tej listy? I jakie praktyki najbardziej Was bulwersują?

  • Taaaak, „Szaleństwa Jerzego Z.” 😉 NIestety mam jego wyznawców wśród znajomych 🙁

    • Bo ci od szaleństw Antoniego M. ich wchłonęli 😉

    • Ja też. Sama nie mam zdania, bo nie mam czasu ani potrzeby oglądać wywodów pana Jerzego ale widzę, że staje się coraz bardziej popularny.

  • Testował na sobie „wspaniały, cudowny, produkt” i o to efekt … tylko nikt tego nie widział, jak go testował.

    • Szymon | pomensku

      Klienci przetestują to będzie wiedział 😉

  • Antyszczepionkowcy i Beata Pawlikowska szczerze Cię znienawidzą! 😉 (ja za to polubię trochę bardziej)

    • Szymon | pomensku

      Nie wiem co lepsze! 😀

  • Jesteśmy masowo zalewani różnego rodzaju informacjami jak żyć zdrowo i być zdrowym, przy czym często każda następna obala poprzednią.
    Idzie zgłupieć.
    Do tego dochodzi brak zaufania do lekarzy i farmaceutów, bo przestało się liczyć dobro pacjena, za to hajs
    musi się zgadzać.
    Jakby było mało, okazuje się że wszystko co do tej pory się jadło, nie nadaje się do jedzenia i głupia drożdżówka, chlebek, masełko,, wędlinka,, zamiast odżywiać, zatruwają. Nawet tak zwane zdrowe warzywka wcale nie muszą być zdrowe. Wcale się nie dziwię, że ludzie zaczynają wierzyć szarlatanom, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Bo jak słyszysz, że jednak jest coś co może ci pomóc, ulżyć w cierpieniu, uzdrowić to chwytasz się tego jak tonący brzytwy. I nawet jeśli nie łykasz wszystkiego w ciemno i jesteś rozsądną istotą, to pokusa, żeby coś przetestować może być duża.
    Inna sprawa, że często idziemy na łatwiznę i szukamy łatwych, a najlepiej szybkich rozwiązań, najlepiej takich bez wysiłku. Łykasz cudowne tabletki i jesteś zdrowy.
    Ja czuję się w tym wszystkim jak dziecko we mgle i czasami kusi mnie by coś jednak przetestować, sprawdzić na sobie , nawet jeśli to brzmi absurdalnie. Gdybym miala hemoroidy, sprobowalabym terapii szczawiem. A co. 🙂

  • To jest bardzo ważny wpis (i dobrze napisany). Cholernie ważny… Sam mam spore doświadczenie z kreacjonistami i rosnące z gangiem altmedów wszelakiej maści… Dobrze, że poruszasz ten temat, choć obawiam się, że ci, co się z Tobą zgadzają przytakną, a do tych co nie, i tak nie dotrze. Taka szczególna impregnacja na myślenie…