Lifestyle

Poradnik dla kotów: jak przekonać do siebie człowieka?

Cześć, tu Fredek, ten ze zdjęcia na górze. Mój otwieracz, tfu, opiekun poszedł szamać kolację i zamknął mnie w pokoju, bo ostatnio podżarłem mu gulasz. Zapomniał jednak zamknąć laptopa, więc jedziemy szybciutko z tym koksem. To poradnik dla kotów, nie człowieków, więc zostaw mnie ze swoim pupilem en face i idź zrobić coś pożytecznego. Np. przygotować mu szamę, najlepiej mokrą. Z podwójnym mięskiem.

Dzisiaj pogadamy o tym jak przekonać do siebie człowieka. Być może zburzę Twoją futerkowatą rzeczywistość i pierdzielniesz baranka w drapak, ale nie wszyscy nas lubią. NAS KOTÓW! Szczerze – ja trafiłem na beznadziejny przypadek. W Zielonej Górze takich nie widzieli. Mój pancio to był taki trochę buła, typowy podkrakowski buc, co to powtarzał wkoło: „koty liżą masło, koty liżą masło”! No liżemy i co z tego?! Lizałem też jajka i gdyby mi ich nie uciął, lizałbym do dziś! No więc, kontynuując tę rozkoszną dysputę, podzielę się kilkoma pomysłami na przekonanie człowieków do naszej kociej wyjątkowości. Pokonamy ich urokiem. Zaczynamy!

1. Żadne tam dzień dobry

Jak idziesz do człowieka, to nie baw się w jakieś tam grzeczności, kwiaty i wyprasowane koszule. Nie idziesz pożyczyć pieniędzy. Drapiesz kilka razy w drzwi, ten Ci otwiera, miał miał i jesteś w środku. Chce Cię wziąć na ręce? Pozwól mu! Człowieki to lubią. Nie gryź go i nie drap, na to jeszcze przyjdzie czas. Miałknij jeszcze z dwa razy, to dostaniesz żarełko. Dostaniesz też pewnie mleko, a nie po kociemu – wodę, ale trzeba to przeboleć. W końcu kto miał tych człowieków mądrości i godności przed Twoim przybyciem nauczyć? Przeczytają potem wszystko w internecie i naleją wody. Są głupie – niech się uczą.

2. Mrucz!

Wyspałeś się? Najadłeś? No to jedziemy dalej. W człowieczym świecie jest coś takiego jak emocje. Nie będę tłumaczył co to znaczy, bo sam do końca nie wiem, ale objawia się to tym, że człowiek zwraca się do ciebie dziwnym głosem. Zauważ, że inaczej mówi „Dzień dobry, chciałbym zamówić karmę dla kota” do gadającej słuchawki, a inaczej zwraca się do Ciebie mówiąc „Ty mój maluszku najpiękniejszy, grubasku cudowny”. Brzmi wtedy infantylnie? To przez emocje! Człowiek myśli, że Cię uratował. He, uratował, dobre, nie? Nic mu nie mów o przedwczorajszej imprezie w mleczarni ani o tej słodkiej kotce ze stodoły za rogiem. Po prostu mrucz, tak z dwa dni. Niech myśli, że to wdzięczność (uczucie takie).

3. Strzelaj baranki

Ups, dostało się, co? Zapomniałem uprzedzić, że istnieje coś takiego jak kuweta ze żwirkiem, a sranie do kwiatka to średni pomysł. No cóż, niby done is better than perfect, ale będziesz musiał jednak zmienić pewne nawyki. Jak nauczysz się dodatkowo zakopywać to i owo, to człowieki zachwycą się Twoją samodzielnością i sypną trochę pozołdków. Sprawdzone info. Jest jeszcze jeden sposób na wynegocjowanie paru smakołyków. Jaki? To baranki. Uczysz się je robić i jesteśmy w domu. Baranki to takie uderzenia łebkiem, najlepiej w rękę lub głowę naszego człowieka. Tulenie takie. Wiem, okropieństwo, ale myśl o smakołykach! Widzisz pełną michę? Visualization is the most powerful motivational tool!

4. Daj się pomiziać

Przechodzimy do ostatniego punktu, czyli do okresowego miziania. Ludzie lubią nas miziać, my lubimy być miziani (czasem), więc połączmy oba składniki i zróbmy ten bigos. Najważniejsze to nauczyć go, by robił to na Twój sygnał. To prawda, człowieki są mało pojętne, opornie się uczą, ale z czasem skojarzą co jest pięć. Pręż się jak chcesz być mizianym i gryź (i drap), jeśli tego nie chcesz. Jak nadal nie załapie, to naszczaj mu prewencyjnie do butów.

A, najważniejsze. Bądź dobrym panem dla swojego człowieka, by nie pisał w Internecie głupot, że koty takie niedobre, takie nieczułe i liżące masło. Owszem, możesz od czasu do czasu wszamać ich kiełbaskę, ale to maksymalnie raz na tydzień i nie zapominaj o liczeniu makro. Spędź też z nim trochę czasu, by mógł się poczuć jak Pan. Zapewne nada Ci jakieś idiotyczne imię, jak np. Freddie (tak, to ja), bo lubi jakichś tam angielskich szarpidrutów, ale z czasem przywykniesz. On Cię kocha, Ty go kochasz, micha pełna – chyba jest nieźle, nie?

Dobra, spadam, bo słyszę, że człowieki przestały memłać i idą mnie wypuścić. Lecę szybciutko sprawdzić, czy nie zostawił jakiejś szamy w zlewie. Tak że ten, przeczytaj powyższe punkty raz jeszcze, naucz się ich na glanc, powtórz przed snem i przekaż Twoim kumplom, którzy nie mają swojej michy. Ich człowiek już gdzieś tam czeka!

  • świetny tekst, super się czyta, ale i tak nie przekonam się do kotów

  • Anna Pak

    Szkoda, ze koty nie moga przeczytać tego wpisu😉

    • Ze mną mój czytał! 😀 Powiedział, że prawie się zgadza, ale dopisałby jeszcze leżenie w śmiesznych pozach, żeby było do zdjęcia i zbierania lajków.

  • Cudowne 😀 Uśmiałam się 🙂

  • Motywacja i Organizacja

    świetnie to napisałeś, żwirek i sranie do kwiatka pobudziło całkowicie moją wyobraźnię hahaha 🙂

  • Hyhy, osobiście lubię koty, ale mąż nie. Fajnie napisane, mnie kupuje:)

  • Właśnie się zastanawiam nad przyjęciem kota ( kotów) pod swój dach, mocno się zastanawiam, bo miałam już trochę przejść z kotami, a jednak za nimi tęsknię​. Jeśli tylko pojawi się u mnie kot, dam mu Twój tekst do przeczytania. 🙂 Niech wie jak się zachować. A może czytając też się uśmiechnie. Jak ja. 🙂

    • Szymon | pomensku

      Przyjmuj, przyjmuj! Kocia miłość wyrażona w barankach jest warta wszystkiego. Ja mojemu wybaczyłem nawet to, że zeżarł mi moje ulubione słuchawki 🙂

  • Cała prawda o kotuchach. Cała! Ty, daj czasem kotom popisać, co?