Lifestyle

Czy warto pić wodę z kranu?

Pamiętam, jak podczas treningu na siłowni zabrakło mi wody mineralnej. Źle oszacowałem podaż w moim bidonie, a popyt był spory, gdyż nieco przesoliłem obiad. Zrządzeniem losu nie wziąłem też żadnej gotówki, za którą mógłbym kupić kolejną butelkę. Do końca treningu wytrwałem o suchym pysku.

Ta łamiąca historia przypomina mi dzień, w którym przypomniałem sobie (incepcja!) o moim dzieciństwie. Tuż po wyjściu z siłowni pognałem do sklepu, kupiłem wodę i doznałem olśnienia:

– Zaraz, zaraz! Przecież jest KRANÓWA!

W dzieciństwie piłem ją non stop. Pamiętam, że smakowała wyśmienicie, zwłaszcza po kolejnym meczu piłki nożnej na osiedlowym boisku. Wychowałem się w Krzeszowicach, gdzie od zawsze słyszałem, że woda jest wyśmienitej jakości. Prosto ze źródła położonego nieopodal, w samym centrum jury krakowsko-częstochowskiej. Według zapewnień, jest doskonale czysta i świetnie zmineralizowana. Piłem więc bez obawień. Ile w tym prawdy? Nie wiem, nie znam się, nie interesu… wiadomo.

Nieco inaczej było po wyprowadzce do Torunia. Nie miałem pojęcia o jakości wody, więc po prostu przerzuciłem się na butelkę. I tak już zostało. W jednym z wynajmowanych mieszkań woda miała czasem pomarańczowy kolor (niegroźna obecność utlenionego żelaza), więc sam jej widok odstraszał. Jak chamstwo, arogancja i przeświadczenie o własnej wyjątkowości.

Po feralnym dniu na siłowni postanowiłem sprawdzić stan rzeczy w Koninie. Okazuje się, że woda jest tutaj bez najmniejszych zastrzeżeń. Podobnie zresztą, jak w większości miast. System kontroli jakości wody jest naprawdę wysoki i obecnie nie ma podstaw do tego, by obawiać się jej picia. Tym bardziej, że zalecają to nawet oficjalne publikacje sanepidu. O bezpieczeństwie nie będę się rozpisywał, gdyż nie mam do tego kompetencji, ale bez problemu znajdziecie w internecie informacje na ten temat np. tu. Czy warto pić wodę z kranu?

Piję około 3-4 litry wody dziennie. W lecie nawet więcej. Kupuję wodę gazowaną, gdyż moja Bonobo uważa, iż kranówa jej nie smakuje (mi owszem). Biorąc po uwagę, że jedna butelka kosztuje złotówkę, oznacza to tyle, że ja sam na picie wody wydaję dziennie 2-3 złote. Miesięcznie jest to więc 60-90 zł. W rzeczywiści oczywiście więcej, bo nie biorę pod uwagę butelek niedopitych i wygazowanych. Zamierzam całkiem przerzucić się na kranówę. To niewielka oszczędność, ale te duże biorą się właśnie z sumy tych mniejszych. Poza tym oszczędzę sobie dźwigania do domu kolejnych zgrzewek wody, co doprowadza mnie już do szału. Zniknie też problem sprzątania pustych butelek. Ekologia, panno lekkich obyczajów!

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, nie mam zamiaru jej przegotowywać. Jest wtedy niesmaczna. Nie będę jej filtrował, gdyż uważam, że nie ma to większego sensu. Wraz z rzekomymi nieczystościami filtrowane są cenne minerały (tak, kranówa to woda niemalże mineralna) takie jak wapń lub magnez, a woda staje się wyjałowiona. Poza tym dyskusyjny jest fakt filtrowania, biorąc pod uwagę to, że bakterie tworzą się na samym filtrze, także węglowym.

Będę pił prosto z kranu, wszak nazwa zobowiązuje. A Ty? Pijesz „kranówę”?

  • Właśnie sporo miast bardzo dba o stan wody, stacje uzdatniania wody działają prężnie, ale picie wody z kranu ma sens tylko wtedy, kiedy jesteśmy już pewni, że nasze rury, te już w blokach i domkach, na które miasto nie ma wpływu, też są w dobrym stanie!

    • Szymon | pomensku

      Zgadza się. Za ten odcinek stacje nie odpowiadają. W jednym z bloków, w których mieszkałem, instalacja była fatalna. Nie dość, że ciągle były problemy z dostawą wody, to tak jak wspominałem – woda była pomarańczowa. W 99% przypadków nie ma z tym żadnego problemu, ale zawsze warto zachować chociaż ten jeden 1% bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku 🙂

  • Ja piję kranówę, jest ok, w smaku lepsza od wielu źródlanych, podobno biologicznie również od butelkowanych „źródlanych” czystsza.

    • Szymon | pomensku

      Ja mam kubki smakowe ciosane dłutem, ale tej różnicy rzeczywiście nie czuć 🙂

  • Tak, piję kranówę, ale piję też filtrowaną, z prostej przyczyny, że moja kranówa jest mniej smaczna. Wali rurą. Tak jeszcze dodam że czytałam już wiele artykułów różnorodnych i z tego, co pamiętam, to ostatecznie stanęło na tym, że filtry nie wyjaławiają wody, aczkolwiek bez filtra woda też nie robi nam krzywdy. Czyli jak kto woli ogólnie.

    • Szymon | pomensku

      Ja też nie wszędzie piję kranówę. Będąc w Kołobrzegu doznałem szoku, gdy po dwóch minutach od zalania kranówą szklanki, na dnie zebrała się półcentymetrowa warstewka mułu 😉