• Lifestyle

    Pochwal się swoją chorobą, czyli problem pana Czesława

    Jakiś czasem temu miałem przyjemność poznać Czesława Beera, osiemdziesięcioletniego jogina. Po warsztatach z jogi poszliśmy na raut, na którym porównywaliśmy jakość wyrobów nalewkowych. Pan Czesław w tym czasie wycinał na konsekwentnie nienastrojonej gitarze i raczył nas zakazanymi piosenkami. Bawiłem się jak nigdy. Jest jednak rzecz, która zapadła mi w pamięć jeszcze mocniej niż sowizdrzalskie teksty piosenek p. Czesława. Chodzi o jego podejście do chorób. Urzekł mnie mówiąc, że nie jest w stanie zamienić ze swoimi rówieśnikami ani słowa. – Oni non stop gadają o swoich chorobach! Gdy temat własnych dolegliwości się wyczerpie, gadają o chorobach bliskich – żalił się współbiesiadnikom pan Czesław. Przebij to Licytowanie na choroby to wręcz sport.…

  • Lifestyle

    Zatrucie tlenkiem węgla, czyli życie warte 50 zł

    Poranek zaczął się od spraw wybitnie prozaicznych, czyli od pięciu kanapek. Trzy z nich muszą być na słono (jedna z serem, jedna z szynką, trzecia z pasztetem), dwie zaś na słodko. Obie z dżemem. Do tego herbata, bo kawę lubię wypić dopiero po śniadaniu. Obowiązkowo czasopismo, by przeczytać choć z trzy akapity. Włączam też radio, bo lubię posłuchać wiadomości. I tu kończy się proza. Słucham bowiem o kolejnym tragicznym przypadku, który zdarzył się w zupełnie nieznanej mi miejscowości. Nie byłbym w stanie nawet wskazać jej na mapie. Tym razem nie jest to wypadek samochodowy ani zabójstwo. Ofiary są dwie, o ile dobrze dosłyszałem, bo w tym czasie radio zaczęło charczeć.…

  • Lifestyle

    Kto rano wstaje… – to mi nic nie daje

    Męskie czasopismo. Strony kolorowe, font duży i modny, a oni – uśmiechnięci. Są już po porannym treningu, kąpieli, zakupach, jedzą zdrowy posiłek, a w kuchni jest słonecznie. Świeże warzywa są prosto z targu, byli tam przed chwilą. Kawa pachnie. Na dobrą sprawę mogliby już iść spać, tyle już dziś zrobili. I może by poszli, gdyby nie fakt, że jest siódma rano. Wspomnienie Pamiętam siebie w liceum. Było to ładnych kilka lat temu, miałem szkołę oddaloną o 3 minuty (piechotą) oraz brązową bluzę, którą teraz używam jako legowisko dla kota. W sensie – kot używa. Choć szkoła była blisko, spóźniałem się zawsze. Nie pamiętam jakie towarzyszyło mi wtedy uczucie oraz jak…