• Lifestyle

    Tak trzeba żyć

    Ostatnio byłem w Toruniu i przechadzając się po starówce, wdychając piernikowość aromatów, przypomniałem sobie o pewnej studenckiej historii. A zaczęła się ona od tego, że byłem głodny. Czyli dzień jak co dzień. W głodzie człowiek podejmuje dziwne decyzje. Kiedyś kupiłem na głodniaka bezglutenową pizzę, bezalkoholowe piwo, koszulę z krótkim rękawem i męski krem do stóp. Albo herbatę o smaku pomidorowym. Wydawało mi się, że będzie doskonała. Była tak samo okropna jak herbata o smaku muffinek, którą również kupiłem w porywie głodu. Ba, na głodniaka zapisałem się też na studia. To nie były najlepsze decyzje w życiu, ale nawet nie umywały się do tej, którą podjąłem pewnego dżdżystego dnia w Toruniu. Przechadzałem…

  • Lifestyle

    Jaki prezent dla mężczyzny wybrać? Drogie Panie, nadciągam z pomocą!

    Doskonale Was rozumiem, naprawdę. My mężczyźni, mamy bardzo dziwne zainteresowania. Dziecku to kupisz autko lub lalkę i wszyscy są szczęśliwi, piją barszczyk, najwyżej będzie trochę płaczu. Ale co kupić mężczyźnie? Jakie zabawki lubimy dostawać? Co zrobić, by Twój partner nie chodził pół dnia obrażony i nie łypał na Ciebie oskarżycielsko okiem, a co najważniejsze – nie musiał udawać, że mu się podoba? Dlaczego prezent dla mężczyzny jest tak ważny? Zanim przejdę do konkretów, muszę wyjaśnić, czym jest prezent dla mężczyzny. To doskonała okazja, drogie Panie, by połechtać nasze ego. Prezent dla mężczyzny może być kompletnie bezużyteczny, ale musi podkreślać naszą menskość. Menskość jest najważniejsza. Chcemy się czuć jak drapieżnicy, jak…

  • Lifestyle

    Ciągle uczę się głupoty

    Jest niedziela, ale nie ma u mnie dziś czytania książki, oglądania mądrych filmów dokumentalnych ani innych niepraktycznych czynności, które robią ludzie nienawykli do uczciwej, ciężkiej pracy. Dziś zajmiemy się pielęgnowaniem głupoty, bo w życiu mężczyzny jest to bardzo ważna rzecz. Już tłumaczę dlaczego. Mądry już byłem. Mniej więcej w liceum, gdy wydawało mi się, że jak człowiek mocno się postara, to wyhoduje sobie trzecią nogę. Każdy z nas przez to przechodził. Również mój licealny kolega, o którym można było powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, ze ma godność i uczciwość człowieka. Kiedyś, pewny swojej przebiegłości, spytał nauczyciela angielskiego, jakimi danymi ma się podpisać na sprawdzianie. – Wszystkimi – usłyszał…

  • Lifestyle

    Osiedla zamknięte – getta czy enklawy bezpieczeństwa?

    Jeszcze 15 lat temu osiedla zamknięte kojarzyły się z luksusem, sukcesem i bogactwem. Choć przeświadczenie o prestiżu ogrodzonych wysokim płotem osiedli wybrzmiewa i dziś, to coraz częściej wskazywane są negatywne skutki odcinania się od miasta. Jest to temat, który fascynuje mnie od kilku lat, dlatego dołożę swoje trzy grosze. Zachęcam także do wypowiedzi w komentarzach. Osiedla zamknięte = bezpieczeństwo? Podstawowym argumentem na rzecz osiedli zamkniętych jest bezpieczeństwo. Dostęp do nich jest ograniczony, wymaga specjalnego kodu/klucza/karty, a nad spokojem mieszkańców czuwa także stróż oraz monitoring. Stwarza to w teorii idealną przestrzeń do niezmąconej zabawy dzieci, wypoczynku osób starszych, a przede wszystkim daje poczucie bezpieczeństwa. Sukces osiedli zamkniętych nie może dziwić, bowiem…

  • Lifestyle

    Stworzyłem potwora

    Mój wzrok spotkał się przed chwilą ze wzrokiem sąsiada. Niby nic, pomyślicie, ale ja zaczynam się martwić. Powinienem zabarykadować drzwi. Wyprowadzić się na inne osiedle. Do innego miasta. Przesadzam, pomyślicie, ale już tłumaczę dlaczego. A zaczęło się niewinnie. Gdy w moim domu pojawił się pierwszy kot, byłem jeszcze szczęśliwym, uczciwym człowiekiem. Nie znosiłem tych sierściuchów z całego serca i cały czas miałem w tyle głowy mądrość mamy Ludwiczka, że koty liżą masło (miała rację). Ale Kafka, biało-szara kotka, wówczas wielkości mojej dłoni, była wyjątkowo urocza. Była słodko strachliwa, uwielbiała się pieścić i właściwie to nie miała wad, poza tym, że szczała do kwiatka. A potem przyszedł Freddie. Drugi kot. Jej…

  • Lifestyle

    Jak rozpoznać internetowego szarlatana 2.0? 8 wskazówek

    Pisałem ostatnio dla klienta artykuł o książkach na temat zdrowego stylu życia. Myślałem, że skoro jest ich tak dużo, to będzie to prostą i przyjemną przebieżką. Spacerkiem porannym. Okazało się jednak, że wpłynąłem na suchego przestwór oceanu. Oceanu głupoty. Zaparzyłem kawę. W takich sytuacjach, gdy grunt osuwa się spod nóg, należy zacząć od kawy. Mieląc brązowe ziarenka czułem się tak, jakbym mielił wszystkie swoje nadzieje na to, że uda mi się znaleźć przyjemne książki o zdrowym stylu życia, które nie będą nasycone głupotą jak szynka solanką. Przeglądałem kolejne propozycje w nadziei, że uda mi się znaleźć choć pięć, ale szybko zdałem sobie sprawę, że – cytując klasyka – czym dalej…

  • Lifestyle

    Jak szybciej zwiedzać miasto?

    Zawsze byłem niecierpliwy. W pewnym okresie, gdzieś w okolicy ósmego roku życia, włączył mi się tryb biegania. Gdy mama prosiła mnie o zakup koperku na obiad, to biegłem. Nie potrafiłem iść spokojnie. Biegiem sunąłem także m.in. na pocztę, po chleb (krzeszowicki, wiadomo) oraz na trzepak. Tylko po słodycze nie biegałem. Po słodycze zapierdzielałem szpagatami. To moje zniecierpliwienie doskwiera mi i dziś. Zwłaszcza podczas zwiedzania miast. Mógłbym, rzecz jasna, jeździć autobusami, ale to zupełnie nie w moim stylu. Po pierwsze, to nie lubię jeździć od punktu do punktu. Największą radość sprawia mi przemierzanie uliczek, osiedli i dzielnic, gdzie każda ławeczka i każde drzewo kryje jakąś historię. Drzewa w moich Krzeszowicach np.…

  • Lifestyle

    Czy Twoje miasto żyje?

    Moja dziewczyna Bonobo śmieje się ze mnie, że jestem typem pociekającym. Czym jest pociekanie? W gwarze tubylczej, konińskiej, jest to wyjście z domu bez konkretnego celu. Taki spacer, tyle że bez kobiety. Pociekanie w wielu przypadkach kończy się schlaniem ryja z kumplami w stylu dostosowanym do danego anturażu, jednak w moim przypadku – nie. Ja po prostu sobie łażę. Ten wstęp jest rzecz jasna zbędny, jednak pokieruje mym tokiem myślenia przez dalszy ciąg artykułu jak koniem z wędzidłem w pysku. Bo w pociekaniu jedna rzecz jest bardzo ważna – trzeba mieć gdzie pociec. Tu nie wystarczy polna droga albo kilka osiedlowych alejek wyłożonych smutną kostką brukową. Mi potrzeba wrażeń. Taki…

  • Lifestyle

    Prysznic, czyli unboxing puszki pandory

    Tego dnia wszystko szło źle. To był jeden z tych dni, w których wszystko MUSIAŁO iść źle. Znacie je dobrze. Ale wiecie, co jest wtedy najważniejsze? Najważniejsze jest to, by z nimi nie walczyć. W te złe dni trzeba wszystko robić tak, by od razu coś spieprzyć. Czym szybciej, tym lepiej. Jeśli zaś będziemy próbowali czmychać przed problemami jak przed deszczem, wcześniej czy później pierdolnie nas ich potok. Spiętrzona, smutna fala. I mnie dosięgła. Usiądź i nalej sobie piwa. Jest w lodówce. Zaczęło się niepozornie, bo od niesmacznego śniadania. Śniadanie było niesmaczne, nic w tym dziwnego, jednak ta mądrzejsza, wypierana część mnie, którą staram się ukrywać pod płaszczykiem człowieka światłego,…

  • Lifestyle

    Coście zrobili z moimi wafelkami?!

    Nadajemy z ostatniej chwili. A właściwie to nadaję, bo siedzę tu sam i żuję gumę kulkę. Gdy pisałem pierwsze słowo nagłówka, guma była słodka jak stado różowych jednorożców. Gdy piszę to zdanie, ma już smak gumowców. Czyli wszystko w normie. Postanowiłem zrobić sobie podróż w przeszłość. Jestem człowiekiem wyjątkowo podatnym na melancholię, toteż co jakiś czas daję się ponieść tej brązowo-szaro-pstrokatej fali powrotu do lat 90-tych. Darzę je wyjątkową estymą, bo słowo „estyma” jest tak śmiesznie pretensjonalne i lekko żenujące, ale żenujące w ten sympatyczny sposób. Poziom Tomasz Hajto. I zupełnie nie tak bardzo żenujące jak słówko „ergo” lub zwrot „nabyć metodą kupna”, które zakrawają już o Tomasza Niecika. Co…