Testy

Butelka filtrująca Dafi – czy warto kupić?

Butelkę filtrującą Dafi kupiłem dwa miesiące temu. Zupełnie przypadkiem, bo akurat była na nią promocja w Rossmanie, więc wziąłem. Wiąże się to oczywiście z faktem, że jestem wielkim zwolennikiem picia wody kranowej, o czym już pisałem. Jak działa butelka filtrująca oraz czy warto ją kupić?

Konkurencja

Z butelką filtrującą Dafi jest o tyle ciekawie, że właściwie nie posiada konkurencji. Znalazłem jeszcze butelkę filtrującą Brita Fill & Go, ale była dwa razy droższa i mniej seksi. Jest też butelka filtrująca Bobble. I chyba tyle. To dziwne, bo wydawałoby się, że ten sposób filtrowania wody jest genialny, a ludzie chyba lubią filtrować wodę. Wnioskuję po tym, jak dużo na rynku dostępnych jest zwykłych dzbanków filtrujących. Są one także dość uciążliwe w użytkowaniu, bowiem trzeba do nich nalać wodę, a następnie czekać aż ta drobnym ciurkiem ścieknie do pojemnika. Z butelkami jest inaczej.

Jak to działa?

Butelka, zarówno Dafi jak i Brita, filtruje wodę dopiero podczas picia. Na nic nie musisz czekać, po prostu wlewasz wodę, wkładasz filtr i pijesz. W odróżnieniu od Brity, butelka Dafi jest elastyczna, co w pierwszej kolejności wydawało mi się dziwne, jednak teraz bardzo doceniam, gdyż można „przeciskać” wodę przez filtr. Sama grawitacja spisuje się tutaj niedostatecznie. Butelka z Brity jest twardsza, więc nie wiem na jakiej zasadzie działa. Trzeba mieć przedramię Popeye’a albo niczym Władysław Kargul na amerykańskich automatach – mocno pociągnąć? Tyle pytań, zero odpowiedzi.

Co przefiltruje butelka filtrująca?

Otóż butelka filtrująca przefiltruje wiele najrozmaitszych rzeczy. W dużym skrócie, filtruje zanieczyszczenia i inne niepotrzebne składniki wody z kranu: metale ciężkie, chlor, rdzę, piasek itd. Są one naładowane ujemnie, dlatego aktywny filtr węglowy przyciąga je do siebie i coś z nimi robi. Zapewne neutralizuje, bo przecież nie chowa na strychu, nie? To jednak temat dla kogoś, kto bardziej ogarnia przedmioty ścisłe. Radzi sobie także z charakterystycznym, gryzącym posmakiem chloru, który przeszkadza wielu osobom w piciu kranówki, np. mojej Bonobo.

A czego butelka nie filtruje? Nie przefiltruje np. cegły, a to z uwagi na to, że cegła się doń nie zmieści. To jednak mało ważne. Znacznie istotniejszy jest fakt, że – według producenta – butelka nie filtruje cennych minerałów, np. magnezu. Jest to prawdopodobne, sprawdziłem w Internecie, że tak się da. Ale czy można zaufać producentowi? Ba! Czy można zaufać kobiecie? Pozostawiam te pytania otwarte.

Wungiel w butelce? Czy to zdrowe?

Obecność węgla, czyli czegoś, co kojarzy nam się z czarną jak życie kotłownią, może wzbudzać pewne obawy. Czy to na pewno bezpieczne? Czy zdrowe? Czy woda nie będzie pachnieć Zabrzem lub Rybnikiem? Odpowiedź jest na szczęście prosta: węgiel aktywny jest zdrowy. Stosuje się go m.in. na biegunkę i problemu z żołądkiem. Tak, można jeść wungiel. Smacznego.

Opłacalność

Butelka filtrująca Dafi kosztowała mnie 22 złote. W promocji. Jej normalna cena to około trzech dyszek. W zestawie dostajemy butelkę wraz z jednym filtrem, który według producenta wystarczy na miesiąc użytkowania lub do przefiltrowania 150 litrów wody. Biorąc pod uwagę, że litr wody kranowej kosztuje jakieś pół grosza, możemy obliczyć, iż przefiltrowanie półtora litra wody, czyli odpowiednika najpopularniejszej butelki dostępnej w sklepach, kosztuje nas około 31 groszy. Trochę drogo. Nieco lepiej wygląda to w następnych miesiącach, bowiem zapas filtrów Dafi kosztuje również 30 złotych, lecz dostajemy dwa filtry + nowy korek. Cena przefiltrowania spada więc o połowę. Dobrze to liczę?

Wytrzymałość

Zacząłem to zdanie w ten sposób, aby nie zacząć znów od słowa „butelka”. No więc, butelkę Dafi użytkuję od dwóch miesięcy. Jej stan jest w miarę dobry, jednak straciła swą okrągłość, tj. spłaszczyła się. Może to normalne, może to mój żelazny ścisk – nieważne. W każdym razie nie pojawiły się jeszcze żadne pęknięcia ani większe zadrapania. Swoją drogą, to i tak nie miałyby większego znaczenia, bowiem producent określa jej żywność na 900 cyklów, czyli 450 litrów wody, czyli… trzy miesiące!

Trzy miesiące? Po trzech miesiącach mam wyrzucić ją do kosza? Trochę mało. W każdym razie, jak możecie się domyślać, nie zamierzam tych zaleceń przestrzegać i będę ją tyrał aż rozsypie mi się w rękach. Nie mam się także czego obawiać, bowiem nie zawiera bisfenolu, czyli takiego niedobrego duszka, który czyha w różnych plastikach (oraz metalowych puszkach, np. z pomidorami) i pragnie nam kurwa ukraść marzenia do chuja. A przynajmniej popsuć nam zdrowie.

Czy warto kupić?

Przechodzimy do najważniejszej kwestii, choć pewnie tylko mi się wydaje, że jest ona ważna, bo Wy pewnie już śpicie lub robicie sobie kanapkę z szynką lub serem. Albo z szynką i serem, burżuje.

Mianowicie, czy warto kupić butelkę filtrującą Dafi? Szybko odpowiem: warto. Po pierwsze, jest to jednak jakaś tam oszczędność. Po drugie, jest to jakaś tam ekologia, bowiem nawet wymieniając ją co trzy miesiące generujemy i tak mniej plastiku niż kupując butelkowaną wodę. Po trzecie, i jest to argument który najbardziej do mnie przemawia, nie musimy targać co kilka dni zgrzewek wody ze sklepu, ani sprzątać spod łóżka pustych butelek. Ja piję nawet 4 litry wody dziennie, więc zgrzewka starczała mi na 2-3 dni. W butelkę Dafi leję zaś wartki strumień kranówy kiedy przyjdzie mi na to ochota i nie muszę nic dźwigać. Doskonale sprawdza się to także podczas podróżowania, bo po prostu stale uzupełniam sobie ją w różnych restauracjach, centrach handlowych lub innych miejscach i to bez obaw o czystość wody.

Podsumowując artykuł: polecam. I to z czystego serca, gdyż wpis nie jest sponsorowany. Może ktoś z Was posiada inną butelkę filtrującą np. Britę lub Bobble i chciałby się podzielić wrażeniami w komentarzu?

  • Ale tanioszka! Myślałam że to większy wydatek. Muszę kupić, bo mam dużo żelaza w wodzie 😜

    • Szymon | pomensku

      To prawda, właściwie jest to cena zwykłego bidonu 🙂

  • Jeszcze DUKA ma takie ale za #milionmonet ;).
    Ja tam mam bidon od les millsów i jako że żłopię kranówę- w zupełności mi wystarcza 😉

  • Sama od jakiegoś ccasu czaję się na filtrujące cuda – na razie myślę o zakupie dzbanka do mieszkania, butelki są w następnej kolejności 😉

  • Normalnie się kopsnę doRossmana po tę butelkę. Choć ja to lubię wodę z bąbelkami, ale tego chyba żadne firmy jeszcze nie oferują przy zalewaniu środka kranówą 😉

  • disqus_f4V7D5ewLh

    Tak po prawdzie, Dafi jest ok, jeśli mieszkamy w mieście I pijemy kranówkę, I to dobra kranówkę, bo w niektórych miastach jest z tym problem. Wyjazd w plener odpada, czyli nie zabierzemy butli na rower, kajak, albo w gory.
    Używam od kilku miesiecy butelki z filtrem. Jest droższa (100pln), wkłady też są droższe (50pln), za to mam pewność że wodę mogę pić skądkolwiek.

    • Szymon | pomensku

      To prawda! Filtr węglowy w Dafi co prawda radzi sobie z zanieczyszczeniami instalacji wodnej oraz niwelowaniem smaku kranówy, ale w terenie musielibyśmy wodę przegotować przed spożyciem lub uzdatnić, np. tabletką. To zdecydowanie butelka do miasta. Korzystam z niej głównie na siłowni 🙂

      • disqus_f4V7D5ewLh

        Jeszcze jedno sobie przypomniałem. Dafi jest kapitalne jako butelka lotniskowa. Pusta bez problemu przechodzi przez kontrolę bezpieczeństwa, potem po prostu się wlewa kranówkę. A cena Nałęczowianki 0,5litra, to ok 2E. W tanich liniach też za wodę się płaci.
        Więc jeśli ktoś sporo tanimi liniami podróżuje po Europie (gdzie kranówa spełnia większość norm), to Dafi zwraca się błyskawicznie.

  • Filip Doniewierski

    mam taką https://www.wasserman.eu/pl/p/brita-fillandgo-vital-butelka-z-filtrem-blue/6644 z brity i też mi się super sprawdza 😀