Trening

5 ulubionych fit aplikacji

Pamiętacie puszczanie strzałek na Nokii 3310 jakieś 15 lat temu? Bawiłem się podczas tej gimnazjalnej zabawy wybornie. W dużym skrócie polegała ona na tym, by wziąć przeciwnika na przetrwanie i wykonać to jedno nieodebrane połączenie więcej niż on. Innym sposobem na wygraną było wykorzystanie braku czujności i odebranie połączenia. Byłem czujny jak kot.

Na szczęście dzisiejsze smartfony dają nieco więcej możliwości trwonienia czasu. Jedną z moich ulubionych jest pobieranie najróżniejszych aplikacji treningowych. Zawsze gdy tylko znajduję sobie nową rozrywkę, przekopuję cały internet, by dowiedzieć się o niej absolutnie wszystkiego. Np. jeśli chodzi o metody treningowe to źródłami sięgnąłem pewnie okolic czasoprzestrzennych Kochanowskiego, zaś tajniki suplementacji mogłoby mi jeść z ręki. Oczywiście czym więcej czytam, tym mniej wiem. Oto 5 moich ulubionych aplikacji okołotreningowych.

1. Fitness & Bodybuilding

To takie małe must have dla kogoś, kto chce zacząć przygodę z siłownią. Jeśli nie do końca wiesz jak ćwiczyć i wstydzisz się zapytać trenera, możesz dzięki niej podejrzeć kilka najpopularniejszych ćwiczeń. Ćwiczenia podzielone są na partie mięśniowe, więc łatwo odsiejesz te niepotrzebne (np. na nogi, plecy, brzuch itd.) i od razu przejdziesz do ćwiczeń na klatkę oraz biceps. Pomocne okażą się także filmiki instruktażowe oraz przykładowe plany treningowe. Aplikacja w języku angielskim.

2. Atlas ćwiczeń KFD.PL

Jest to podobna aplikacja, jednak w języku polskim. Na duży plus zasługuje fakt, że każde ćwiczenie jest dokładnie opisane, co minimalizuje ryzyko zrobienia sobie krzywdy (choć oczywiście jak ktoś ma silną wolę, to i tak mu się uda). Ćwiczenia możemy obejrzeć zarówno na zdjęcia jak i na filmikach. W aplikacji znajdziemy także zakładki z produktami sklepu internetowego KFD.PL, ale nie należy obawiać się irytujących reklam, gdyż… po prostu ich nie ma. Użyteczność jest ogromna.

3. MuscleMatics

Czy zastanawialiście się jakie mięśnie pracują podczas martwego ciągu lub przysiadu? Aplikacja MuscleMatics będzie Twoim mięśniowym przewodnikiem. Na przykładzie uroczego pana manekina pokazuje jaki mięsień pracuje w danym ćwiczeniu. Co ważne, nie znajdziemy tam zdjęć, a dynamiczne animacje, więc zaobserwujemy pracę mięśni w konkretnej fazie ruchu Aplikacja posiada ogromną bazę ćwiczeń i to nie tylko siłowych. Znajdziemy m.in. wiele pozycji z jogi. Część ćwiczeń ma płatny dostęp, ale znakomita większość jest darmowa. Jaram się nią.

4. Dieta i trening

Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się aplikacja, w której możecie zapisać swoją dietę i trening. Po co to robić? Choćby po to, by kontrolować makroskładniki. Utrzymanie odpowiedniego deficytu lub nadwyżki kalorycznej to podstawa do osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Unikniecie dzięki temu zaskoczenia rodem z mojej znajomej, która twierdziła że je jak piórko, a okazało się, że połowę swojego dziennego zapotrzebowania energetycznego wyciąga nieraz z samego majonezu. Aplikacja zawiera dużą listę przykładowych składników oraz potraw, dzięki czemu nie trzeba wpisywać wszystkich makroskładników ręcznie.

5. Zdrowe zakupy

Nie wiem jak Wy, ale ja mam dość mozolnego wertowania składu każdego produktu w poszukiwaniu syropu glukozowo-fruktozowego. Zawsze gdy sięgam po jakiś nowy produkt, okazuje się, że na końcu listy ukrył się jakiś niezbyt zdrowy chochlik, któremu mówię stanowcze „nie tym razem”. Aplikacja zdrowe zakupy skraca ten proces do minimum. Odpalasz, skanujesz kod kreskowy i gotowe! Masz wszelkie informacje o niedobrych duszkach zawartych w produkcie. Co ciekawe, o tych dobrych również. Baza produktów jest spora, a jeśli czegoś akurat nie będzie, możesz dodać własnoręcznie, czym pomożesz innym. Proste? Proste!

6. McDonald’s Polska

Zdrowe powinno być nie tylko ciało, ale i umysł. Nie wiem jak na Was, ale na mnie świetnie działa sporadyczny cheat day, zwłaszcza tuż po treningu. Nie będę robił z siebie internetowego ascety, który non stop wcina kurczaka z ryżem, a jak ma ochotę na słodkie, to robi sobie fit batoniki z płatków owsianych, daktyli i tęsknoty za sacharozą. Gdy mam ochotę na ciastko, kupuję sobie na ciastko. Resztę dziennego zapotrzebowania uzupełniam produktami, które zapewnią mi resztę mikro i makroskładników. Podobnie jest z Makiem. Kawałek buły z wołowiną nie sprawi, że umrzemy, za to da nam pozytywnego zastrzyku energii. Zwróćcie uwagę na to, że najwcześniej porzucają swoje postanowienia noworoczne ci, którzy od razu sięgają po najbardziej restrykcyjne diety. Ja jestem zdania, że lepiej sięgać po sukces nieco mniejszą łyżeczką, ale stale. Z niegasnącym uśmiechem na ustach. Kupony z Maka zawsze mi ten uśmiech zapewniają. I nie, to nie jest wpis sponsorowany. Niestety.

  • Katarzyna Formela

    Podzielam Twoją postawę, mam tak samo 😉 i nie odmawiam sobie drobnych przyjemności 🙂
    pozdrawiam i powodzenia 🙂

    • Szymon | pomensku

      I słusznie 🙂 Znam osoby, które doprowadziły się stuprocentowo czystą dietą do takiego stanu, że jak zjedzą kawałek tortu, to wpadają w depresję i sięgają po… tabliczkę czekolady, paczkę chipsów, ciastka itd. objadając się do granic możliwości. Zdrowe podejście do zdrowego odżywania to podstawa 🙂 Pozdrawiam!

  • Bardzo ciekawy wpis 🙂 Nr 4 i 5 na pewno mi się przydadzą, będzie łatwiej monitorować dietę i szybciej robić zakupy – zawsze poświęcam sporo czasu na czytanie składu produktów, a tu kilka kliknięć i wiemy co producent ukrywa pod tajemniczo brzmiącymi nazwami 🙂 Plus za zdrowe podejście do odżywiania – cheat meal od czasu do czasu to nie koniec świata 🙂

    • Szymon | pomensku

      Tym bardziej, że ten skład nieraz jest bardzo sprytnie ukryty, zaś kod kreskowy zawsze musi być na wierzchu : Zachęcam do korzystania, z pewnością polubisz te programy, szczególnie nr 5 🙂

  • Ja tez chetnie korzystam z aplikacji na tlf😊

  • Nie miałam pojęcia o istnieniu takich aplikacji, a szkoda, bo widzę, że są baaardzo przydatne. Zwłaszcza sprawdzanie składów. Staram się to robić sama, a aplikacja bardzo by pomogła!