• Lifestyle

    Prysznic, czyli unboxing puszki pandory

    Tego dnia wszystko szło źle. To był jeden z tych dni, w których wszystko MUSIAŁO iść źle. Znacie je dobrze. Ale wiecie, co jest wtedy najważniejsze? Najważniejsze jest to, by z nimi nie walczyć. W te złe dni trzeba wszystko robić tak, by od razu coś spieprzyć. Czym szybciej, tym lepiej. Jeśli zaś będziemy próbowali czmychać przed problemami jak przed deszczem, wcześniej czy później pierdolnie nas ich potok. Spiętrzona, smutna fala. I mnie dosięgła. Usiądź i nalej sobie piwa. Jest w lodówce. Zaczęło się niepozornie, bo od niesmacznego śniadania. Śniadanie było niesmaczne, nic w tym dziwnego, jednak ta mądrzejsza, wypierana część mnie, którą staram się ukrywać pod płaszczykiem człowieka światłego,…

  • Trening

    Jak zniechęcić się do ćwiczeń – poradnik

    Kawa stoi na stole, kotom dałem żreć, więc czas porozmawiać o czymś bardzo ważnym. Bo o ile motywacja do ćwiczeń jest bardzo łatwa, a poradników w Internecie jest prawdopodobniej więcej niż ludzi, to o demotywację trzeba się postarać. I ja Wam powiem, jak to zrobić. Zdaję sobie sprawę z tego, że ćwiczenia fizyczne, zwłaszcza siłowe, są fajne. Rozkoszne jak utytłany watą cukrową mops. I myśl o tym, by nie iść na siłownię, wyraźnie kuje w podbrzusze. Ja to wiem. Sam nie wyobrażam sobie opuścić treningu i na myśl o kolejnym ciągle przebieram nóżkami. Wyobrażam sobie te wszystkie sztangi i obciążenia, którymi będę wnet wrzucał, uprzednio wdziewając pstrokaty, nieco nazbyt obcisły…

  • Kuchnia

    W poszukiwaniu chleba idealnego

    Pan Krzysztof Krawczyk, którego szanuję równie mocno, jak unikam jego muzyki, śpiewał, że życie jest za krótkie, aby pić marne wino. To doskonałe spostrzeżenie. Ma tylko kilka wad. Po pierwsze, wszystkie wina są dobre. Po drugie, picie wina to niezbyt częsta i istotna rzecz w życiu ludzkim. Bo nie wiem jak Wy, ale ja częściej spożywam chleb. I z tym chlebem jest problem. Bo, dopóki mieszkałem w Krzeszowicach, dopóty jadłem chleb swój powszedni, znany od zarania mych dziejów, gdy mówiłem na niego pep. Ale częściej: „mama dejno kanapkę”. Takim byłem roszczeniowym, trzyletnim chamem. I gdy ja w tych Krzeszowicach pomieszkiwałem, czyniąc się człowiekiem z dnia na dzień o dzień starszym,…