• Cave

    Domowy pokój fitness #0: Zamysł

    Gdy słyszę o domowej siłowni, mam jasną wizję. Wyobrażam sobie odrobinę nazbyt wilgotną piwnicę i rurę kanalizacyjną fi110 w tle, przytroczoną uroczo do trójnika 67º. Widzę ławeczkę, sztangę i plakaty z Arnoldem Schwarzeneggerem. Na parapecie stoi fikus. W rogu wisi duży worek bokserski. Krążą legendy, że ktoś kiedyś z niego korzystał. Aby domowa siłownia mogła się ukonstytuować, konieczny jest szczególny zasób ćwiczeń, zgodny z niepisanym kodeksem każdej szanującej się kuźni im. Spejsona. Podział jest jasny: 50% ćwiczeń to klatka, 40% biceps (koniecznie na modlitewniku!) i 10% kaptury. Taki plan ma oczywiście swoje fizjologiczne uzasadnienie i uwzględnia dbałość o najważniejsze w ciele człowieka mięśnie. Jego szczególną zaletą jest minimalizacja utraty siły…

  • Lifestyle

    Kto rano wstaje… – to mi nic nie daje

    Męskie czasopismo. Strony kolorowe, font duży i modny, a oni – uśmiechnięci. Są już po porannym treningu, kąpieli, zakupach, jedzą zdrowy posiłek, a w kuchni jest słonecznie. Świeże warzywa są prosto z targu, byli tam przed chwilą. Kawa pachnie. Na dobrą sprawę mogliby już iść spać, tyle już dziś zrobili. I może by poszli, gdyby nie fakt, że jest siódma rano. Wspomnienie Pamiętam siebie w liceum. Było to ładnych kilka lat temu, miałem szkołę oddaloną o 3 minuty (piechotą) oraz brązową bluzę, którą teraz używam jako legowisko dla kota. W sensie – kot używa. Choć szkoła była blisko, spóźniałem się zawsze. Nie pamiętam jakie towarzyszyło mi wtedy uczucie oraz jak…

  • Trening

    Pierwszy trening na siłowni – jak się przygotować?

    Styczeń to czas realizacji postanowień. Najpopularniejsze z nich? Siłownia! Dziś opowiem o tym, jak się do niej przygotować, jak przełamać strach i gdzie najtaniej w mieście kupić motywację na kilo (bądź na sztuki). Oprę to na moich własnych doświadczeniach, które okazały się, krótko mówiąc, rozwlekłe w czasie… Dobry plan Zanim zegniesz umowę na pół i upchniesz w kieszeni, jak zrobiłem to ja, daj sobie szansę. Ja dojrzewałem do siłowni dwa lata. Pomysł we mnie pęczniał jak dobrze zagniecione ciasto na pizzę i wylazł spod ścierki (tak, dalej posługuję się pizzową metaforą) ot tak, bez sylwestra, bez postanowień i bez specjalnych planów. Już wcześniej miałem ochotę iść i po prostu wykupić…