Rutyna powrotów do domu

Mieszkam 328 km od domu rodzinnego. Właściwie to mieszkania. Właściwie to 329 km, bo zawsze wjeżdżam po drodze na hot doga, koniecznie z kabanosem i amerykańskim sosem. Jeśli nie ma kabanosa ani amerykańskiego sosu, to tupię nogą, mówię „o nie, nie, nie! Nieładnie!” i aplikuję miłemu panu sprzedawcy pistolet dystrybutora w dupę. Właściwie to mu …

Menskie sprawy #1: Marnowanie czasu

Podobno nie da się być blogerem, jeśli choć raz w życiu nie napisze się tekstu na temat organizacji czasu, produktywności lub rozciągania doby. To blogowe must have, podobnie jak wpisy o braku weny, błędach popełnianych przez blogerów czy „pięciu typach ludzi”. Typowe zapchajdziury w formie wyliczanek, w których zgrabnie upchniemy każdą reklamę, nawet środka na …

Kartka

Do dzisiejszego wpisu zainspirowały mnie teksty Bookworma oraz Dizajnucha, czyli panów tyleż młodych, co nieutalentowanych. A należy wspomnieć, że obaj piszą doskonale. Mianowicie, dyskusja dotyczy książek, więc będzie nudno, ale truskawką na torcie jest tutaj nie wiśnia, a kartka. Bo o tę kartkę się mnie tutaj rozchodzi. I ja tę kartkę włożę pomiędzy dwóch zwaśnionych …

Jak mam odczarować niedzielę?

Nienawidzę niedziel. Męczą mnie bardziej niż trening nóg i sprawiają, że nawet Choco Bonsy nie wchodzą. To najgorsza doba w tygodniu. Dwadzieścia cztery godziny totalnego zblazowania. Już tłumaczę dlaczego. Jest parno. Każda niedziela jest parna, duszna i nieznośnie cicha. Jeszcze wczoraj Twój sąsiad do późnego wieczora rżnął stare meble na opał, kierowcy tirów rozjeżdżali Ci …

Jak to jest z tą całą siłownią?

Pamiętam swoją pierwszą w życiu wizytę na siłowni. Ważyłem wówczas niewiele więcej niż worek ziemniaków i wcale nie poszedłem tam ćwiczyć. Ot, popatrzyć jak ćwiczą starsi koledzy. Miałem 13 lat i marzenia tak wielkie, że Kołcz Majk zalałby się rumieńcem. Miałem też żółwia Macieja. Uciekł przez balkon. Wracając do siłowni, była to typowa piwniczna mordownia. …

5 ulubionych fit aplikacji

Pamiętacie puszczanie strzałek na Nokii 3310 jakieś 15 lat temu? Bawiłem się podczas tej gimnazjalnej zabawy wybornie. W dużym skrócie polegała ona na tym, by wziąć przeciwnika na przetrwanie i wykonać to jedno nieodebrane połączenie więcej niż on. Innym sposobem na wygraną było wykorzystanie braku czujności i odebranie połączenia. Byłem czujny jak kot. Na szczęście …

Jestem ambasadorem przeciętności

Social media to taka duża strzykawka z grubą igłą, wycelowana prosto w Twój poślad. Wbija się niepostrzeżenie, acz boleśnie. Podskórnie aplikuje Ci motywacyjny bełkot oraz roztwór sukcesu w najrozmaitszych stężeniach i dawkach. Warto być samcem alfa, duszą towarzystwa i człowiekiem tak dobrym, jak dobry jest chleb z podwójną szyneczką. Najlepszym w całej wsi. Rywalizacja to …